Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hobby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą hobby. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 grudnia 2019

Mój portret

Mój portret,
namalowany przez Teresę Kosman
W 2019 roku zostałem sportretowany przez Teresę Kosman. Była to dla mnie bardzo duża niespodzianka a zarazem wyróżnienie. Pani Kosman nie maluje portretów na zamówienie. Maluje osoby, które sama wybiera. Jest więc to forma nagrody.

W młodości, gdy zaczynałem malować farbami olejnymi, próbowałem malować także i portrety. Słabo mi to wychodziło. Potem wielokrotnie rysowałem owady i inne bezkręgowce - piórkiem lub rapidografem (ilustracje do publikacji lub opracowań dydaktycznych). Rysowanie czy malowanie wymaga głębszego poznania obiektu "portretowanego". Znajomość anatomii i morfologii znacząco ułatwia graficzne odwzorowanie. Do portretu nigdy nie pozowałem. Tylko do zdjęć u fotografa, robionych do dyplomów czy paszportu.

Pani Teresa malowała mój portret w ukryciu i tajemnicy (to miała być niespodzianka). Miała zadanie znacznie trudniejsze. Byłem dla niej kolejnym obiektem badawczym. Bo okazuje się, że malowanie portretu to swoiste wyzwanie - poznać obiekt, rozwiązać ileś tam problemów malarskich. 

Dr Teresa Kosman jest emerytowanym nauczycielem akademickim z Wydziału Nauk Społecznych UWM, maluje od 2009 r. próbując różnych technik malarskich i tematyki. Od 2012 r. główną jej pasją stały się portrety. Maluje w oleju i akrylu. Są to portrety rodzinne, przyjaciół i znajomych, malowane z miłości, przyjaźni i szacunku. Doświadcza radości i satysfakcji kiedy portret ukończy a osoba sportretowana jest zadowolona. Ja byłem i zaskoczony i zadowolony. A podobieństwo pierwsza przetestowała sztuczna inteligencja z Facebooka, gdy Pani Teresa chciała w tajemnicy pokazać zdjęcie znajomym - FB szybko sam oznaczył zdjęcie. Oryginały wszystkich portretów namalowanych przez nią zostały zaprezentowane w 2019 r. na wystawie pt. „Portrety”. Podczas uroczystego otwarcia tej wystawy w dniu 7 maja 2019 r. otrzymała od Prezydenta Olsztyna Piotra Grzymowicza list gratulacyjny z wyrazami uznania za rozwijanie pasji malarskiej i doskonalenie sztuki plastycznej. Dwa ostatnio namalowane portrety (w tym jeden mnie przedstawiający) pokazała na październikowej wystawie Grupy A*R*T w Bibliotece Uniwersyteckiej.

(Autorka grafiki: Vitia Bartošová Hoffmann
Trochę wcześniej zostałem w swoisty sposób sportretowany przez Panią Vitię Bartošową-Hoffmann. Mam na myśli grafikę z dwoma chruścikami. Pani Vitia jest nauczycielką, pedagogiem i Suberbelfrem, znakomicie upowszechniającym notowanie wizualne i graficzne notatki oraz streszczenia wystąpień. Do przedstawionej obok grafiki zostało wykorzystane moje stare zdjęcie z zajęć wyjazdowych w Niemczech. Grafikę tę darzę bardzo dużym sentymentem. Tez traktuje jako wyróżnienie.

Trzeci, zamieszczony niżej, portret to fotografia wykonana przez Marka Hasso-Agoposowicza, wykonana w czasie pleneru Grupy A*R*T w Ornecie.

Portret to dla artysty swoiste wyzwanie, proces badawczy. A w tych trzech przypadkach to ja byłem obiektem badawczym. Zupełne odwrócenie ról dla naukowca. I zupełnie nowe dla mnie doświadczenie.

Do zdjęć pozowałem tylko w przypadku sesji dla gazety, gdy fotografia miała być ilustracją do tekstu (wywiadu itd.). W trzech przedstawionych tutaj przykładach nie wiedziałem, że jestem portretowany.
(Fot. Marek Hasso-Agopsowicz

Malowanie butelek z przesłaniem

(Butelki z jesiennej wystawy Grupy A*R*T, Biblioteka Uniwersytecka, 2019)

Rozbitek, szukający ratunku, pisze na kartce wiadomość, zamyka ją w butelce i rzuca w morze. Liczy, że jego przekaz, jego wołanie trafi w końcu w czyjeś ręce a przekaz zostanie odkodowany i zrozumiany. I że przybędzie ktoś na ratunek. Ja butelki maluję i w taki sposób tworzę przekaz. Maluję świat przyrody, który znika. Potem butelki pokazuję na wystawach, rozdaję ludziom lub przeznaczam na aukcje charytatywne. I liczę, że zakodowany przekaz trafi na mądry, podatny grunt. Że ktoś to odczyta... Liczę na ratunek dla Homo sapiens i dla Ziemi.

Pracujemy coraz więcej i wydajniej by kupować i konsumować coraz więcej. W rezultacie jesteśmy przemęczeni i wypaleni zawodowo a Ziemia zasypana jest śmieciami. Arteterapia czyli terapia sztuką pomaga człowiekowi a jeśli połączona jest z recyklingiem i upcyklingiem to pomaga Ziemi. Czyli również nam samym, daje nam przyszłość bez katastrofy ekologicznej. Bo jeśli nie zadziałamy i przyjdzie prognozowana katastrofa, związana z przegrzaniem klimatu, to nie będziemy mieli przyszłości. Zwłaszcza młode pokolenie. My starzy, swoje przeżyliśmy. A ja miałem szczęść żyć w spokojnych i dostatnich czasach.

Aktywnie odpoczywam przy sztuce, w czasie tworzenia, w czasie malowania rzeczy pozornie niepotrzebnych, wyrzuconych. Często maluję z innymi w przestrzeni publicznej, w parku, na uczelni, na ulicy, w czasie pikniku edukacyjnego. Jest to ukryty, społeczny wymiar sztuki. Tworzyć i być artystą amatorem może być każdy – bo można tworzyć dla siebie a nie jako aktywność zawodowa i zarobkowa. Rękodzieło jest niepowtarzalne i unikalne, Wymaga tylko czasu i wysiłku. Tylko i aż tyle. Bo w epoce nieustannego pospiechu czas jest deficytowy. Nawet czas dla siebie, dla Ziemi.

Od wielu lat zbieram stare butelki i słoiki i poprzez malowanie zebranym "śmieciom" nadaję nową wartość. Jest to filozoficzny podtekst nadawania rzeczom zbędnym, także i ludziom wykluczonym, spisanym na straty, zapomnianym, nowej ważności i wartości. Recykling rzeczy i znaczeń to promocja postaw przyjaznych środowisku i ludziom.Taki styl życia nazwałbym ekologizmem, uznaniem wspólnotowości Homo sapiens i wspólnotowości (systemowej złożoności) życia na Ziemi.

Malowanie butelek jest jak nauka – ma służyć ulepszaniu świata. Jest jak chasydzka przypowieść, by za pomocą drobiazgu, jaką jest przywrócona do życia butelka, polny kamień czy stara dachówka, opowiedzieć o rzeczach ważnych i większych - za pomocą części pokazać całość. Wzajemne relacji i uwarunkowania odległych z pozoru rzeczy. Opowiedzieć o efekcie motyla i o współodpowiedzialności. Jest to nieustająca opowiedzieć o wspólnotowych potrzebach człowieka, opowiedzieć o różnorodności biologicznej nas otaczającej, i o tym że w wyniku naszej nadmiernej konsumpcji zagrożona jest wyginięciem. My sami i otaczający nas świat. A jeśli ktoś potrzebuje i takiego sformułowania wprost to proszę bardzo:- szanować i chronić dzieło Boże, świat nas otaczający.

Malowanie odstresowuje i jest formą auto-arteterapii. Wymaga wytrwałości i cierpliwości, wymaga zwolnienia i daje czas oraz warunku do refleksji. Być może buduje uważność (tego słowa nie ma jeszcze w moim słowniku Google, najwyższa pora by się pojawiło). Ja często maluję w przestrzeni publicznej i razem z innymi ludźmi. Wypalenie zawodowe, związane jest z przeciążeniem emocjonalnym i fizycznym, powodowane jest bezpośrednio przez stres, występujący w miejscu pracy i wynikający z szybkiego tempa życia, wyścigu szczurów i budowaniu pozycji społecznej przez coraz większą konsumpcję. Doświadcza tego coraz większa liczba osób. Doświadczam i ja.

Uprawianie sztuki bez oceniania i krytykowania przyczynia się do relaksacji i odprężenia. Z kolei wyciszenie sprzyja kreatywnemu myśleniu, rozwojowi osobowości, wzmaga pozytywne emocje, wiarę we własne siły. I jak już wspomniałem sprzyja refleksji. Podnosi samoocenę a tym samym przeciwdziała wypaleniu zawodowemu. W czasie malowania rzeczy zbędnych i wyrzuconych można zrozumieć potrzebę posiadania czasu dla siebie (głównie na realizację projektów nie związanych z pracą zawodową). W czasie tworzenia już po kilkudziesięciu minutach eliminowane są negatywne emocje (stres, irytacja), towarzyszące na co dzień, pobudzana jest kreatywności, rozwijana jest wyobraźnia i logiczne myślenia. Fizjolodzy wspominają o redukcji hormonów stresu. W pewnym sensie arteterapia jest to inwestycja zawodowa, ważna dla nauczyciela, naukowca. Chyba dla każdego.

Rozbitek na samotnej wyspie, jeśli chce przekazać informację, wkłada list do butelki i rzuca do wody. Może ta butelka z ważnym przekazem do kogoś dotrze? Jest wołaniem o ratunek. W tym przypadku jest to wołanie o ratunek dla Ziemi i dla nas: apel o ograniczenie zużywania surowców, ograniczenie liczby odpadów. Apel o ograniczenie emisji gazów cieplarnianych i spalania węgla pod najróżniejszą postacią.

Maluję po to, żeby te butelki nie trafiły na śmietnik. By były powtórnie wykorzystane, obdarowuję nimi przyjaciół, znajomych lub czyniących dobro ludzi. Na butelkach widnieją różne gatunki roślin, grzybów i zwierząt, występujących u nas. Jest to też prośba o ratunek dla różnorodności biologicznej, bo te gatunki również są zagrożone. Malowane butelki to opowieść o lokalnej przyrodzie utrwalona na szkle użytkowym.

W styczniu moje butelki pojawią się na wystawie w Bibliotece Wojewódzkiej na Starym Mieście. Jeszcze jedna okazja do opowieści i wołania na puszczy (by te puszcze ocalić). Biblioteki stają się coraz bardziej miejscem spotkać ludzi z ludźmi, nie tylko poprzez książkowy papier ale i poprzez relacje bezpośrednie. Miejsce integracji i spotkań społecznych. Czy trafiające tu butelki z ukrytym przekazem zostaną odszyfrowane i odczytane? Głęboko na to liczę.

Zakochany jestem w prowincji i lokalnej kulturze. Pociąga mnie szeroko folkloryzm. Malowanie i rysowanie zacząłem już w szkole średniej. Od ponad kilkunastu lat maluję butelki. Tematyką prac jest bioróżnorodność czyli przyroda Warmii i Mazur, w szczególności owady i zioła. Jest to próba uchwycenia dziedzictwa przyrodniczego i kulturowego regionu. Wiedza jest bogactwem i dobrem ogólnym, które jest warunkiem rozwoju cywilizacji i do którego prawo ma każdy. Tak jak do wody i powietrza. Nie można więc zamykać i ograniczać dostępu do wiedzy. Podobnie jest ze sztuką. Nauka i sztuka zachwyca się światem, każda na swój sposób i w odmiennej formie. W otaczającej rzeczywistości przyrodniczej dostrzegam nie tylko zależności przyczynowo-skutkowe, prawidłowości i obiekty badawcze, ale także piękno. Nauka jest ważną częścią kultury. Wyjaśnianie złożonej rzeczywistości wymaga wytrwałości. Malowanie na szkle lub starych dachówkach także. Ludzie dzielą się wiedzą (ale i sztuką, miłością) nie tylko ze względu na korzyści finansowe, lecz coraz częściej po to, żeby uczynić świat miejscem lepszym do życia. Swoisty trend dzielenia się (ang. sharing economy/collaborative consumption – ekonomia dzielenia się) obserwowany jest zarówno w sieci (zwłaszcza w mediach społecznościowych czy dziennikarstwie obywatelskim), jak i w świecie realnym (np. bookcrossing, jadłodzielnie itd.). Dzielenie się jest również podstawowym elementem nauki: jej postęp i rozwój ściśle związany jest z wymianą informacji, spostrzeżeń, wyników badań.

Rozdaję swoje butelki ludziom i instytucjom by przeciwdziałać wykluczeniu i rozmyślać nad nowym urządzeniem cywilizacji, nową odpowiedzią jak żyć. Na co dzień. Sztuka jest polem działania dla intuicji. Nauka jest polem działania racjonalności. Malujący naukowiec to negocjacje tych dwóch światów. W wymiarze osobistym malowanie jest dla mnie relaksem i terapią, jest wyjściem z wąskich ram życia zawodowego. Moje malowane butelki, słoiki, dachówki i kamienie ozdabiają wiele kawiarni i restauracji Olsztyna, regionu oraz powędrowały do wielu zakątków Polski, Europy i świata. Najdalej zawędrowały do Japonii i Nowej Zelandii.

Ty tez możesz malować, też możesz zmieniać świat na lepsze. To nie jest trudne. Maluj stare butelki i wytwarzaj mniej odpadów. A można to osiągnąć na bardzo różne sposoby. Na początek wystarczy pomyśleć i spojrzeć na świat jako zintegrowaną wspólnotową całość.

Więcej na blogu https://gadajacedachowki.blogspot.com/

piątek, 5 stycznia 2018

O malowaniu butelek w Gazecie Wyborczej


Przy okazji wystawy Grupy A*R*T, w olsztyńskim wydaniu Gazety Wyborczej ukazała się informacja o moim malowaniu butelek (czytaj całość). Materiał ukazał się w wersji papierowej oraz został umieszczony w wydaniu internetowym. Zdjęcie zrobione w holu Biblioteki Uniwersyteckiej, tam gdzie pokazywana była wystawa naszych prac w 2017 roku.

"Profesor nadzwyczajny w Wydziale Biologii i Biotechnologii UWM. Dobrze znany z działalności publicznej. Blog, który prowadzi w internecie, ciekawymi spostrzeżeniami i opiniami od lat przyciąga wielu czytelników. Jego zainteresowania badawcze skupione są wokół ekologii, hydrobiologii, owadów wodnych - w szczególności, co wie każdy student, chruścików - czy ekologii krajobrazu. Zdaniem profesora komunikować się z ludźmi można na różne sposoby: poprzez wzniosłe słowa, ale i pracując w milczeniu. - Piszę publikacje naukowe, wygłaszam referaty, wystawiam postery naukowe, prowadzę dyskusje kuluarowe oraz internetowe. Ale czasem maluję butelki. Wyrzucone, nikomu już niepotrzebne. Przywracam im sens i znaczenie - opowiada. Ale ma też na koncie malowanie starych dachówek czy kamieni. W tych pracach powtarza się temat bioróżnorodności. Głównie dotyczy to niezwykłej przyrody Warmii i Mazur, a w szczególności owadów, którymi naukowo się zajmuje. Mówi, że nauka łączy się ze sztuką i wzajemnie uzupełnia. W dzisiejszym świecie potrzebna jest bowiem naukowa skrupulatność i artystyczna innowacyjność. - Sztuka dla naukowca nie jest tylko hobbystycznym odpoczynkiem, ale i psychiczną higieną, intelektualną rozgrzewką - tłumaczy. Motywem jego działalności artystycznej jest chęć czynienia świata piękniejszym, nawet jeśli to piękno jest ulotne. W swoich pracach skupił się na szklanych butelkach i słoikach, bo - jak mówi - to odpady wytworzone przez cywilizację nadmiernej i szybkiej konsumpcji, które podobnie jak inne opakowania często zaśmiecają środowisko. - Zbieram je w dzikich zakątkach przyrody Warmii i Mazur. Zebranym śmieciom nadaję nową wartość. To filozoficzny podtekst nadawania rzeczom zbędnym, także ludziom wykluczonym, spisanym na straty, zapomnianym, nowej ważności i wartości - przekonuje."



czwartek, 29 czerwca 2017

Malowane butelki na jubileuszu Wydziału Biologii



Butelki maluję od dawna. Inspiracją jest lokalna przyroda: głównie owady i rośliny. Od trzech lat maluję także kamienie i stare dachówki. Hobby wnikające w zainteresowania naukowe.

Sztuka łączy, zarówno w czasie malowania na plenerach w parkach, jak i w czasie wernisażu. Można się spotkać z ludźmi i rozmawiać, także o przyrodzie, o etnografii i sensie. Wiedza jest bogactwem i dobrem ogólnym, warunkującym rozwój cywilizacji, do którego prawo ma każdy. Tak jak woda, powietrze. Nie można więc ograniczać dostępu do wiedzy.

Człowiek potrzebuje choć odrobiny filozofii, wiedzy i sztuki. Bo potrzebuje sensu i piękna. Człowiek jest twórcą, nawet lepiąc pierogi czy sprzątając mieszkanie. Dlatego wybrałem proste formy i tani materiał: słoiki i butelki wyrzucone do lasu, stare, niepotrzebne dachówki, polne kamienie. Przy wspólnym malowaniu, na przykład na trawniku w miejskim parku, mówić można ale nie trzeba. Ciszy nie trzeba zabijać słowem. Słów jest zbyt dużo. Mało kto ich słucha.

Spotykam się z ludźmi, by w prostej czynności przywracać sens i znaczenie rzeczom pozornie bezwartościowym. I ludziom. Nie tylko słowem przekazujemy treści. Wspólne malowanie jest dla mnie slow science na prowincji. Dla niektórych słowo prowincja, podwórko stygmatyzuje i ośmiesza. Dla mnie podwórko ma sens jako sposób pełniejszego bycia ze sobą bez zbytniego nadęcia i dworskiej oficjalności. To styl życia, związanego z lokalnością i z trzecią rewolucją technologiczną. Malowanie butelek jest jak nauka – ma służyć ulepszaniu świata. Jest dla mnie jak chasydzka przypowieść, by za pomocą drobiazgu, jaką jest przywrócona do życia butelka, opowiedzieć o rzeczach ważnych i większych, za pomocą części pokazać całość. Dlatego maluję i przywracam do życia.

Nie ma rzeczy i ludzi niepotrzebnych. Są tylko niedostrzeżeni w swym pięknie i wartości. Dzielenie się jest również podstawowym elementem nauki – jej postęp i rozwój ściśle związany jest z wymianą informacji, spostrzeżeń, wyników badań. Przeciwdziała wykluczeniu i pozwala rozmyślać nad nowym urządzeniem cywilizacji, nową odpowiedzią jak żyć. Na co dzień. W wielkim świecie i na prowincji. Sztuka jest polem działania dla intuicji. Nauka jest polem działania racjonalności. Malujący naukowiec to negocjacje tych dwóch światów.


W dniach 29 czerwca-1 lipca 2017 r.Wydział Biologii i Biotechnologii świętuje swoje dwudziestolecie istnienia. Data umowna, bo formalnie Wydział jest młodszy o dwa lata... lub starszy o kilkadziesiąt. Zależy jak liczyć. W ramach uroczystości przewidziano mini-wystawę pozazawodowych pasji pracowników. Ja pokazałem kilka swoich prac malowanych na szkle.

wtorek, 2 czerwca 2015

O tym jak kamienie z hydrobiologami malowałem

(fot. Marta Haraburda)
Komunikować się można na różne sposoby. Poprzez wzniosłe słowa lub przez zwykłe, wspólne prace, w których mówi się milczeniem. Piszę publikacje, wygłaszam referaty, wystawiam postery naukowe, prowadzę dyskusje kuluarowe oraz internetowe. Ale czasem maluję….. Maluję butelki, wyrzucone, nikomu już nie potrzebne. Przywracam im sens i znaczenie. Malowałem stare dachówki. Teraz przyszła pora na kamienie.

Do efektywnej pracy trzeba zatrudnić obie półkule mózgowe. Lewa półkula, zwana akademicką, gdy sama pracuje, to druga, prawa - zwana artystyczną - nudzi się i przeszkadza rozmyślaniem o niebieskich migdałach. Efektywniej i kreatywniej pracujemy - nawet w nauce - gdy obie półkule mózgowe za zaangażowane.

Nauka łączy się ze sztuką i wzajemnie uzupełnia. Potrzebna jest i analiza i synteza, naukowa skrupulatność i artystyczna innowacyjność. Sztuka dla naukowca nie jest tylko hobbystycznym odpoczynkiem ale i psychiczną higieną., intelektualna rozgrzewką.

Z pomysłem malowania kamieni pojechałem na XXII Ogólnopolskie Warsztaty Bentologiczne do karkonoskiej Przesieki (21-23 maja 2015). Malowanie zostało wpisane w program tej terenowej konferencji. Liczyłem, że do wspólnego malowania włączy się może 4-6 osób. Nazbierałem kamieni w pobliskim potoku…. i niemalże zabrakło pędzli. Włączyli się prawie wszyscy obecni. A gdy zabrakło kamieni przyniesionych do sali, zaproponowałem pomalowanie dużego kamienia na zewnątrz. I ten z pozoru szalony pomysł spotkał się także z dobrym odzewem. Jestem pozytywnie zaskoczony. A jesienią chcę zaproponować wspólne malowanie jako formę wystąpienia na VIII Festiwalu Filozofii ph. Filozofia i Sztuka (w Olsztynie).

(Wspólne dzieło, powstałe w czasie Warsztatów Bentologicznych)

Autorzy wspólnego malunku na dużym kamieniu (w kolejności wpisywania się na listę i malowania): Stanisław Czachorowski, Katarzyna Pieńczuk, Małgorzata Gorzel, Piotr Kubik, Tomasz Krepski, Joanna Pakulnicka, Jan Wojtasik, Barbara Wojtasik, Mariola Krodkiewska, Marta Haraburda, Anna Dzierżyńska-Białończyk, Jakub Brdękiewicz, Kamil Kondracki, Janusz Żbikowski, Anna Cieplak, Aneta Spyra, Lucyna Koprowska, Izabela Czerniawska-Kusza, Andrzej Kownacki, Agata Rychter, Joanna Galas, Piotr Domek, Dariusz Halabowski, Agnieszka Sowa, Izabela Jabłońska-Barna, Kamil Hupało, Artur Gadawski, Michał Grabowski, Tadeusz Namiotko, Lucyna Namiotko, Aleksandra Jabłońska.

Więcej zdjęć z Warsztatów i malowania.

I jeszcze dwa teksty, dokładniej objaśniające sens wspólnego malowania na konferencji naukowej:

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Moje malowanie czyli negocjowanie dwóch światów

(Butelki z wystawy w Bibliotece Głównej UWM, wrzesień 2013)
Tematyką moich prac jest bioróżnorodność na szkle malowana – przyroda Warmii i Mazur, w szczególności owady. Próba uchwycenia dziedzictwa przyrodniczego i kulturowego regionu.

Do tej pory brałem udział w kilku wystawach; indywidualna wystawie w Kawiarni Moja (Olsztyn) w ramach Międzynarodowego Roku Bioróżnorodności, udział w czterech wernisażach A*R*T (Artystyczna Rezerwa Twórcza, Olsztyn). Moje malowane butelki i słoiki ozdabiają wiele kawiarni i restauracji Olsztyna oraz powędrowały do wielu zakątków Polski, Europy i świata. Brałem udział w plenerach w Olsztynie (Pałac Młodzieży oraz Nocnik w Starej Awangardzie), Ornecie, Dobrym Mieście, Bałdach i Łajsie. Warsztaty z malowania słoików i butelek prowadziłem także w czasie Europejskiej Nocy Naukowców 2013 (UWM w Olsztynie).

Wiedza jest bogactwem i dobrem ogólnym, które jest warunkiem rozwoju cywilizacji i do którego prawo ma każdy. Tak jak do wody i powietrza. Nie można więc zamykać i ograniczać dostępu do wiedzy. Podobnie jest ze sztuką. Nauka i sztuka zachwyca się światem, każda na swój sposób i w odmiennej formie.

W otaczającej rzeczywistości przyrodniczej dostrzegam nie tylko zależności przyczynowo-skutkowe, prawidłowości i obiekty badawcze, ale także piękno. Motywem malowania jest chęć czynienia świata piękniejszym, nawet jeśli to piękno jest ulotne. Podstawowym surowcem są odpady cywilizacji nadmiernej i szybkiej konsumpcji – szklane butelki i słoiki (zbędne opakowania). Butelki i słoiki zbieram w dzikich zakątkach przyrody Warmii i Mazur. Zebranym śmieciom nadaję nową wartość. Jest to filozoficzny podtekst nadawania rzeczom zbędnym także i ludziom wykluczonym, spisanym na straty, zapomnianym, nowej ważności i wartości.

Recykling rzeczy i znaczeń to promocja postaw przyjaznych środowisku i ludziom. Malowanie butelek jest jak nauka – ma służyć ulepszaniu świata. Jest dla mnie jak chasydzka przypowieść, by za pomocą drobiazgu, jaką jest przywrócona do życia butelka, opowiedzieć o rzeczach ważnych i większych - za pomocą części pokazać całość.

Lubię malować z ludźmi w przestrzeni publicznej, by wspólnie odzyskiwać ją na społecznego życia. Nauka jest ważną częścią kultury. Wyjaśnianie złożonej rzeczywistości wymaga wytrwałości. Malowanie na szkle także. Ludzie dzielą się wiedzą (ale i sztuką, miłością) nie tylko ze względu na korzyści finansowe, lecz coraz częściej po to, żeby uczynić świat miejscem lepszym do życia. Swoisty trend dzielenia się (ang. sharing economy/collaborative consumption – ekonomia dzielenia się) obserwowany jest zarówno w sieci (zwłaszcza w mediach społecznościowych czy dziennikarstwie obywatelskim), jak i w świecie realnym (np. bookcrossing). Dzielenie się jest również podstawowym elementem nauki: jej postęp i rozwój ściśle związany jest z wymianą informacji, spostrzeżeń, wyników badań.

Rozdaję swoje butelki ludziom i instytucjom by przeciwdziałać wykluczeniu i rozmyślać nad nowym urządzeniem cywilizacji, nową odpowiedzią jak żyć. Na co dzień. Sztuka jest polem działania dla intuicji. Nauka jest polem działania racjonalności. Malujący naukowiec to negocjacje tych dwóch światów. W wymiarze osobistym malowanie jest relaksem i wyjściem z wąskich ram życia zawodowego.

sobota, 21 września 2013

O nauce i malowaniu butelek


Wiedza jest bogactwem i dobrem ogólnym, które jest warunkiem rozwoju cywilizacji i do którego prawo ma każdy. Tak jak do wody i powietrza. Nie można więc zamykać i ograniczać dostępu do wiedzy. Podobnie jest ze sztuką. Nauka i sztuka zachwyca się światem, każda na swój sposób i w odmiennej formie. W otaczającej rzeczywistości przyrodniczej dostrzega nie tylko zależności przyczynowo-skutkowe, prawidłowości i obiekty badawcze, ale także piękno.

Motywem mojego malowania jest chęć czynienia świata piękniejszym, nawet jeśli to piękno jest ulotne. Podstawowym surowcem są odpady cywilizacji nadmiernej i szybkiej konsumpcji – szklane butelki i słoiki (zbędne opakowania). Butelki i słoiki zbieram w dzikich zakątkach przyrody Warmii i Mazur. Zebranym śmieciom nadaję nowa wartość. Jest to filozoficzny podtekst nadawania rzeczom zbędnym - także i ludziom wykluczonym, spisanym na straty, zapomnianym - nowej ważności i wartości. A w zasadzie jest to odkrywanie, dostrzeganie tej wartości. Bo ona już tam jest.

Recykling rzeczy i znaczeń to promocja postaw przyjaznych środowisku i ludziom. Malowanie butelek jest jak nauka – ma służyć ulepszaniu świata. Jest dla niego jak chasydzka przypowieść, by za pomocą drobiazgu, jaką jest przywrócona do życia butelka, opowiedzieć o rzeczach ważnych i większych - za pomocą części pokazać całość.

Lubię malować z ludźmi w przestrzeni publicznej, by wspólnie odzyskiwać ją na społecznego życia. Nauka jest ważną częścią kultury. Wyjaśnianie złożonej rzeczywistości wymaga wytrwałości. Malowanie na szkle także. Ludzie dzielą się wiedzą (ale i sztuką, miłością) nie tylko ze względu na korzyści finansowe, lecz coraz częściej po to, żeby uczynić świat miejscem lepszym do życia. Swoisty trend dzielenia się (ang. sharing economy/collaborative consumption – ekonomia dzielenia się) obserwowany jest zarówno w sieci (zwłaszcza w mediach społecznościowych czy dziennikarstwie obywatelskim), jak i w świecie realnym (np. bookcrossing). Dzielenie się jest również podstawowym elementem nauki: jej postęp i rozwój ściśle związany jest z wymianą informacji, spostrzeżeń, wyników badań.

Rozdaję swoje butelki ludziom i instytucjom by przeciwdziałać wykluczeniu i rozmyślać nad nowym urządzeniem cywilizacji, nową odpowiedzią jak żyć. Na co dzień. Sztuka jest polem działania dla intuicji. Nauka jest polem działania racjonalności. Malujący naukowiec to negocjacje tych dwóch światów. W wymiarze osobistym malowanie jest dla mnie relaksem i wyjściem z wąskich ram życia zawodowego.