Pokazywanie postów oznaczonych etykietą napisali o mnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą napisali o mnie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 sierpnia 2023

Wywiady - upowszechnianie nauki w innej formie

Z wizytą w Radiu UWM FM

Każdy pracownik akademicki zobowiązany jest do systematycznej sprawozdawczości ze swojej aktywności. Od samego początku mojej pracy zbierałem więc i archiwizowałem wszystkie publikacje by je wykazywać w takich sprawozdaniach. Teraz ułatwiają tę żmudną pracę różnego rodzaju bazy danych. Potem, w arkuszu oceny pracownika, pojawiły się także i inne aktywności. A ponieważ systemy komputerowe są zwodne i czasem są zmieniane (z utrata danych), to zbieram i archiwizuję swoje aktywności na niniejszym e-portfolio (zawsze pod ręką). Potem mam łatwiej. Na początku odnotowywałem w pliku (najpierw było to systematyczne pisanie na maszynie – komputerowe pliki ułatwiły pracę). Z czasem dorobek się powiększa i elementów w sprawozdaniach za różne okresy przybywa. Dlatego powstało niniejsze e-portfolio. Ułatwia lecz nie w całości. Bowiem z czasem pojawiają się nowe kategorie i nowe rodzaje aktywności, potrzebne w wykazie. 

Mam jednak problem z wywiadami. Na samym początku, gdy było ich niewiele to próbowałem jakoś archiwizować w zeszycie. Nie jest to łatwe, w zasadzie wymagałoby takiej samej staranności bibliograficznej jak w przypadku publikacji. Tyle, że w tej formule nie mieściły się wywiady radiowe i telewizyjne (nawet linki nie są trwałem bo zmieniają się strony a i nie wszystkie media robiły i robią internetowe wersje swoich programów radiowych czy telewizyjnych). Wymagały innej formuły archiwizowania. A ponieważ jako element aktywności w ocenie pracownika pojawiły się dość późno, to nie wypracowałem żadnego systematycznego sposobu dokumentowania. Wstecz nie chce mi się tego robić bo i nie jest takie ważne. Wszystkich śladów aktywności i wywieranego wpływu nie da się odnotować i zarchiwizować. Forma przerastałaby treść i zbyt dużo zajmowałoby to czasu. Zbyt dużo pary szłoby w gwizdek. 

Wywiad jest efektem współpracy. Niby moje słowa lecz jednak z inicjatywy i pomysłu redaktora. Więc praca wspólna. Nie mieści się więc w pełni w autorskim dorobku. Jednak jest ważnym kanałem komunikacji, zwłaszcza w upowszechnianiu nauki i budowaniu dobrego wizerunku naukowca i reprezentowanej instytucji.

Google Alerts ułatwia śledzenie przynajmniej części tego wpływu. Niedawno udzieliłem wywiadu na temat koszenia zieleni niskiej dla P.A.P., w rezultacie wywiad ukazał się w wielu różnych miejscach. W kilku-kulkunastu miejscach ukazał się artykuł z afiliacją UWM. Jest więc dobrym przykładem zarówno upowszechniania nauki jak i budowania dobrego wizerunku mojego uniwersytetu. Przykładowe linki do materiałów prasowych (internetowych):

Przy okazji, z ostatniego czasu, wyłapałem także i inne ślady, np. wykorzystania wpisu na blogu o zmroczniku oleandrowcu (oryginalny tekst jest tu )

Pojawił się także wywiad dla Wirtualnej Polski, dotyczący domniemanej plagi os,

oraz późniejsze przedruki:

wywiad dla Gazety Wyborczej, dotyczący zmian w punktacji czasopism 

 oraz relacja z zajęć terenowych w ramach Letniej Akademii im. Ambrożego Kleksa

I w końcu najnowszy wywiad dla P.A.P o komarach:



To tylko z krótkiego okresu, zebrane z wykorzystaniem Google Alerts. Niestety nie prowadziłem i nie prowadzę stałej i systematycznej archiwizacji. Nie mam więc uporządkowanego tego aspektu aktywności i wywieranego wpływu. Niżej zamieszczam trzy zdjęcia, towarzyszące różnym wypowiedziom (wywiadom) dla mediów dźwiękowych.


Czasem znajomi widząc mnie w telewizji przesyłają zdjęcia,
zrobione w czasie oglądania.

poniedziałek, 24 października 2022

O blogu na blogosferze Forum Akademickiego

 


Od czasu do czasu na stornie internetowej pisma Forum Akademickie, w dziale blogosfera,  pojawia się komentarz odnoszący się do wpisów na moim blogu Profesorskie Gadanie.

Przykłady

O Pierogowej Królewnie, psotnym Kłobuku i dzyndzałkach czyli o oddziaływaniu uniwersytetu

W czasie warsztatów z malowaniem kamieni
w barczewskiej synagodze. Z opowieściami 
o przygodzie i etnografii.
 

Przepływ wiedzy z uniwersytetu do społeczności lokalnej toczy się różnymi drogami. Po pierwsze w czasie zajęć dla studentów, po drugie w ramach upowszechniania wiedzy i różnych wykładów w czasie festiwali nauki, wykładów dla uniwersytetów trzeciego wieku, różnorodnych spotkań plenerowych z lokalnymi grupami działań i organizacjami pozarządowymi, czasem przez typowe publikacje naukowe ale częściej przez upowszechnianie wiedzy na blogu. Blogowe pisarstwo nie liczy się do dorobku naukowego czy zawodowego lecz ma sens jako kanał przepływu wiedzy z uniwersytetu do społeczności lokalnej. Nie wszystko robi się dla ocen i rankingów. 

Miłym dla mnie zaskoczeniem było wykorzystanie upowszechniania wiedzy przyrodniczo-etnograficznej o Kłobuku i wykorzystaniu niektórych informacji w przygotowaniu przedstawienia teatru lalek dla dzieci. 

"Sztuka [O Pierogowej Królewnie, psotnym Kłobuku i dzyndzałkach] jest monodramem, więc na scenie występuje jeden aktor, któremu towarzyszą lalki. Za muzykę natomiast odpowiedzialna jest Ania Broda, która tworzy dźwiękowe tło na żywo. To artystka, która w muzyce szuka nastrojów, kolorów i tajemnic. Autorką scenariusza jest Ania Piotrowska, a sztukę wyreżyserowała Eugenia Bohdanova. Spektakl nie powstałby, gdyby nie pomoc Stowarzyszenia Południowa Warmia, która pomogła w zdobyciu unijnych środków na tę sztukę."

"Kłobuk wywodzi się z pierwotnego mitu demona domowego (może mieć człowiekowaty kształt) albo z demona leśnego. Zatem Kłobuka należałoby szukać w drzewach dziuplastych — tłumaczy na swoim blogu prof. Stanisław Czachorowski, ekolog z UWM. — Samo słowo „kłobuk” najprawdopodobniej pierwotnie oznaczało koguta. Nic więc dziwnego, że najczęściej przedstawiany był jako czarny kogut lub zmokła czarna kura. Wedle niektórych podać ludowych Kłobuk lubi spać w beczce z pierzem. Skoro lubi miękkie posłanie, tym bardziej należałoby go szukać w dziuplach z miękkim próchnem."

źródło (Gazeta Olsztyńska) 

Może niebawem zrealizuję swoje plany i przygotuję kolejne edukacyjne bajki kamishibai. Przynajmniej namaluję dla siebie a potem może znajdzie się wydawcy, który zwielokrotni (przez wydrukowanie) taką pomoc dydaktyczną dla nauczycieli oraz animatorów kultury i edukacji pozaformalnej. 

W czasie warsztatów kulinarnych w Iławie na pikniku poświęconym gęsinie.

niedziela, 5 września 2021

W Radzie Ekspertów Turkusowego Lasu

"Do Turkusowego Lasu zaproszeni zostali eksperci i fachowcy z różnych dziedzin. Ich dorobek i doświadczenie, jak przekonują pomysłodawczynie olsztyńskiego leśnego przedszkola, inspiruje, pobudza do rozwoju i działania. Tworzą oni Radę Ekspertów Merytorycznych, czyli organ opiniodawczy, doradczy i wspierający. - Jako zespół projektu mamy nadzieję, że zaproszeni do REM eksperci staną się zaczątkiem grupy mentorów wspierających innowacyjne działania edukacyjne, dzieląc się własnym doświadczeniem, dobrymi praktykami, wzbogacając działalność i jakość inicjatyw lokalnych – tłumaczą pomysłodawczynie Turkusowego Lasu.

Do Rady Ekspertów Merytorycznych zaprosiły: dr. hab. Stanisława Czachorowskiego, prof. UWM; Alicję Szarzyńską, kierownik Olsztyńskiego Centrum Edukacji Ekologicznej; dr hab. Agnieszkę Bojarską-Sokołowską; dr Beatę Płoszaj zajmującą się hortiterapią oraz mgr Teresę Jagielską od ogrodnictwa."


Dotyczy leśnego przedszkola w Olsztynie.


środa, 8 stycznia 2020

Wyróżniki indywidualnego warsztatu pracy dydaktycznej


Ślady, które się po sobie zostawia to nie tylko autorskie publikacje. To także cytowania oraz omówienia własnej aktywności w opracowaniach innych osób. W tym drugim przypadku jest się... obiektem badawczym. Przykładem, o którym piszę, to praca badawcza i monografia dr Zofii Okraj pt. "Bez szablonu. Twórcza praca dydaktyczna w doświadczeniach nauczycieli akademickich", wydana w Warszawie w 2019 roku przez Difin SA. Znalazłem się w bardzo szacownym gronie "obiektów badawczych". Część, dotyczącą moich poszukiwań i eksperymentów dydaktycznych, znalazła się w rozdziale 4.5 Pasja poszukiwania i odkrywania oraz eksperymentowanie z różnymi metodami i myśleniem wizualnym w "nauczeństwie" dr hab. Stanisława Czachorowskiego (strony; 224-248). Wyjątkowa okazja spojrzeć na siebie z boku, oczami innych osób i to w kontekście badawczym.

Już w czasie wywiadu miałem okazję spojrzeć na siebie retrospektywnie. A w zasadzie na działania edukacyjne i zastanawianie się nad przyczynami i powiązaniami różnych elementów. Co z czego mogło wynikać. Teraz mogę w bardziej usystematyzowany sposób przyjrzeć się swoim poszukiwaniom dydaktycznym.

Moją uwagę zwróciła rycina 21. "Wyróżniki indywidualnego warsztatu pracy dydaktycznej" w usystematyzowany sposób przedstawiająca mój edukacyjny portret. Cóż badaczka dostrzegła?
  • Neologizmy
  • Refleksyjność
  • Ocena opisowa
  • Wykorzystanie różnych form myślenia i notowania wizualnego
  • Różnorodność stosowanych rozwiązań jako antidotum wobec nudy odczuwanej na zajęciach dydaktycznych
  • Wykorzystywanie nowinek technologicznych
  • Poszukiwanie różnych i skutecznych kanałów komunikacji ze studentami
  • Prowadzenie zajęć poza salą wykładową (parki, trawniki)
  • Kształcenie poprzez odkrywanie
  • Wspólnota nauczanych i uczących się
  • Upodobnienie procesu kształcenia do działań "koła naukowego dla wszystkich". 
Niezwykle frapująco jest spojrzeć na siebie z perspektywy obiektu badawczego, sportretowanego przez inną osobę, innego badacza.

Z kolei Rycina 26 przedstawia "model twórczej pracy dydaktycznej S. Czachorowskiego":

  • Cel własnej pracy dydaktycznej: uczyć inaczej niż tradycyjnie/podająco czyli ciekawie.nie nudząc, intrygująco, z wykorzystywaniem różnych metod/technik kształcenia, głównie wizualnych.
  • Cele kształcenia: programowe/rozbudzenie ciekawości poznawczej, zdolności poszukiwania rozwiązań dla różnego rodzaju problemów, rozwijanie zdolności komunikacyjnych.
  • Cele Proponowanych rozwiązań dydaktycznych: rozbudzanie ciekawości poznawczej studentów, intrygowanie ich, które motywuje do zdobywania wiedzy.
  • Wizja kształcenia "jak w kole naukowym" - zdobywanie wiedzy połączone z pasją i przygodą intelektualną.
  • Pasja: biologia/entomologia, ekologia, innowacje w dydaktyce akademickiej.
  • Aspekty budowania nowych rozwiązań dydaktycznych: program i cele kształcenia, wiedza ekspercka (biologia, entomologia, ekologia, innowacje w dydaktyce), postawa otwartości na nowości (neofilia), postawa twórcza (poszukiwanie nowych/użytecznych rozwiązań dydaktycznych z wykorzystaniem różnych technik, zwłaszcza wizualnych, modyfikacje poznawanych rozwiązań).
  • Efekty twórczej pracy dydaktycznej: adaptacje innowacyjnych rozwiązań, modyfikowanie ich, własne pomysły na rozwiązania dydaktyczne.
  • Stymulatory: możliwość realizowania i rozwijania własnych pasji praz wiązanej z nimi wiedzy i umiejętności, dzielenie się tą pasją z innymi, pozytywne informacje zwrotne ze strony studentów, radość eksperymentowania i tworzenia.
  • Przeszkody: brak czasu na realizację wszystkich podjętych działań i wdrażanie nowych pomysłów, krytyka proponowanych działań dydaktycznych.
  • Radzenie sobie  z przeszkodami: poszukiwanie rozwiązań alternatywnych "zamiast" wobec nieefektywnych "braków: czegoś.
  • Formy aktywności związane z wdrażaniem proponowanych rozwiązań dydaktycznych wykłady, seminaria, ćwiczenia, prelekcje na konferencjach dydaktycznych, różne działania podejmowane w ramach edukacji pozaformalnej, blog.
  • Organizacja pracy: działania równoległe, maksymalne wykorzystanie czasu.

Omówienie modeu zawarte jest w cytowanej monografii.

piątek, 5 stycznia 2018

O malowaniu butelek w Gazecie Wyborczej


Przy okazji wystawy Grupy A*R*T, w olsztyńskim wydaniu Gazety Wyborczej ukazała się informacja o moim malowaniu butelek (czytaj całość). Materiał ukazał się w wersji papierowej oraz został umieszczony w wydaniu internetowym. Zdjęcie zrobione w holu Biblioteki Uniwersyteckiej, tam gdzie pokazywana była wystawa naszych prac w 2017 roku.

"Profesor nadzwyczajny w Wydziale Biologii i Biotechnologii UWM. Dobrze znany z działalności publicznej. Blog, który prowadzi w internecie, ciekawymi spostrzeżeniami i opiniami od lat przyciąga wielu czytelników. Jego zainteresowania badawcze skupione są wokół ekologii, hydrobiologii, owadów wodnych - w szczególności, co wie każdy student, chruścików - czy ekologii krajobrazu. Zdaniem profesora komunikować się z ludźmi można na różne sposoby: poprzez wzniosłe słowa, ale i pracując w milczeniu. - Piszę publikacje naukowe, wygłaszam referaty, wystawiam postery naukowe, prowadzę dyskusje kuluarowe oraz internetowe. Ale czasem maluję butelki. Wyrzucone, nikomu już niepotrzebne. Przywracam im sens i znaczenie - opowiada. Ale ma też na koncie malowanie starych dachówek czy kamieni. W tych pracach powtarza się temat bioróżnorodności. Głównie dotyczy to niezwykłej przyrody Warmii i Mazur, a w szczególności owadów, którymi naukowo się zajmuje. Mówi, że nauka łączy się ze sztuką i wzajemnie uzupełnia. W dzisiejszym świecie potrzebna jest bowiem naukowa skrupulatność i artystyczna innowacyjność. - Sztuka dla naukowca nie jest tylko hobbystycznym odpoczynkiem, ale i psychiczną higieną, intelektualną rozgrzewką - tłumaczy. Motywem jego działalności artystycznej jest chęć czynienia świata piękniejszym, nawet jeśli to piękno jest ulotne. W swoich pracach skupił się na szklanych butelkach i słoikach, bo - jak mówi - to odpady wytworzone przez cywilizację nadmiernej i szybkiej konsumpcji, które podobnie jak inne opakowania często zaśmiecają środowisko. - Zbieram je w dzikich zakątkach przyrody Warmii i Mazur. Zebranym śmieciom nadaję nową wartość. To filozoficzny podtekst nadawania rzeczom zbędnym, także ludziom wykluczonym, spisanym na straty, zapomnianym, nowej ważności i wartości - przekonuje."



poniedziałek, 13 lutego 2017

Edukacyjna gra terenowa ze zmierzchnicą trupią główką

Na noc Biologów 2017 przygotowałem (wymyśliłem i zaprojektowałem) swoją pierwszą grę terenowa. Łączyła typową grę miejsca z mobilnym internetem. Jednym z celów było zachęcenie do odwiedzenia wszystkich budynków Wydziału Biologii i Biotechnologii, w których przygotowane były pokazy, dotyczące Nocy Biologów. Drugim, ukrytym celem, była próba sprawnego policzenia  uczestników (trudno policzyć gdy jednocześnie odbywają się pokazy w kilku miejscach).  Włączone zostały elementy grywalizacji oraz zachęta do publikowania relacji.

Zebrane doświadczenie pozwoli na lepsze projektowanie scenariusza jak i materiałów do gry w przyszłości. Niektóre elementy się sprawdziły, inne mniej. Te ostatnie będą zmodyfikowane.


(dwie strony karty-folderu do zbierania pieczątek i poszukiwania zmierzchnicy)


niedziela, 4 grudnia 2016

O tym jak trafiłem do przewodnika kulinarnego


Pewnym zaskoczeniem dla mnie było to, że znalazłem swoje nazwisko w renomowanym przewodniku kulinarnym Gault&Millau Polska (2017). A przecież nie jestem właścicielem żadnej restauracji. Znalazłem się w przewodniku w wyniku współpracy z drobnymi przedsiębiorcami.

Nie tylko odbyłem staże w przedsiębiorstwach (w ramach projektów nastawionych na innowacyjność) ale współpracuję z małymi i średnimi przedsiębiorstwami (głównie z z regionu Warmii i Mazur, ale nie tylko) indywidualnie oraz w ramach działań Centrum Badań nad Dziedzictwem Kulturowym i Przyrodniczym. Wspieram m.in. grupę Wimlandia. Jedna z restauracji, działająca we wspomnianej grupie, została nominowana do renomowanego przewodnika. Osoby weryfikujące odwiedziły więc Restaurację Cudne Manowce (anonimowo i dyskretnie). I najwyraźniej zwróciły uwagę na maść czarownic do latania i być może dotarły do wpisów na blogu.

Poza popularyzowaniem dawniej wykorzystywanych roślin (czarny bez, pokrzywa, arcydzięgiel itd.) próbuję we współpracy tworzyć zupełnie nowe produkty (moja rola to tworzenie legendy produktu). Takie jak maść czarownic do latania (na badzie smalcu gęsiego) z zakorzenieniem w wiedzy etnograficznej i przyrodniczej. Taką działalność uważam za ściśle związaną z misją Uniwersytetu - transfer wiedzy do szeroko rozumianej gospodarki. I nie tylko do dużych koncernów, oferujących wsparcie finansowe na badania ale także do całych i średnich przedsiębiorstw.

Wzmianka w przewodniku kulinarnym jest miłym śladem efektów transferu wiedzy. Nie ma za to punktów w karierze akademickiej ale dla mnie bardzo wartościowe.



czwartek, 28 lipca 2016

O edukacji w szkole

Studia nauczycielskie wybrałem świadomie. To nie było "z braku laku dobry kit". W tamtych czasach (początek lat 80-tych XX wieku) miejsc na studiach było mało, więc czasem w ucieczce przed wojskiem brało się to co się udało....  Ale ja po prostu chciałem być nauczycielem. 

Studiowałem na WSP w Olsztynie i systematycznie przygotowywałem się do zawodu nauczycielskiego. Na uczelni zostałem niespodzianie i trochę niezgodnie z planami. W sumie to tez edukacja tylko z większa porcja badań naukowych. Ale kontaktu z nauczycielami i szkołami nie zatraciłem. Nie tylko różne formy współpracy, kształcenie nauczycieli, projekty szkolne czy udział w konferencjach naukowych o charakterze dydaktycznym. Obecnie bardziej absorbuje mnie problem edukacji pozaformalnej i wsparcie szkól ze strony uniwersytetów. 

Wyżej przykład z czerwcowej konferencji w Warszawie. Miałem okazję wielu rzeczy sie nauczyć, zawrzeć nowe, wartościowe znajomości. I okazję wystąpienia na dużej scenie bez barier odgradzających mówcę od publiczności. Ucząc innych uczymy się i sami...

Do edukacji można odnieść i tę sentencję:
"Dobro się opłaca. Kto przewozi innego człowieka przez rzekę, 
sam do drugiego brzegu dociera, sam coś odkrywa i przeżywa."



sobota, 23 marca 2013

Chłopiec z plakatu czyli moja przygoda w Wikipedią

Tuż po wydaniu pierwszej polskiej Wikipedi na CD
Moja przygoda z web 2.0 zaczęła się chyba w 2006 roku, kiedy zacząłem edytowanie Wikipedii. Poprawiłem hasło o chruścikach (Insecta: Trichoptera). Skoro jest to powszechnie dostępna encyklopedia, dlaczego nie wykorzystać jej do upowszechniania wiedzy?

Było to eksperymentowanie na samym sobie. Taki mam zwyczaj, ażeby wszystko poznać samemu, zanim zaproponuję innym. Rozpoznawanie zjawiska, aby sprawdzić jak to działa i czy da się wykorzystać do codziennej pracy naukowca oraz do dydaktyki uniwersyteckiej. Było to także poznawanie na sobie samym czym jest wolontariat w internecie i czy da się wykorzystać do gromadzenia wiedzy z udziałem wolontariuszy-naukowców. Da się, choć jest trudne i wymaga ciągłego aktywizowania, utrzymywania więzi i organizowania spotkań "w realu".

Dość szybko włączyłem się w przygotowanie i wyprodukowanie pierwszej stabilnej wersji polskiej Wikipedii na płycie CD. Wtedy jeszcze dostęp do internetu nie był tak powszechny jak obecnie. Płyty bezpłatnie kolportowaliśmy wśród szkół i bibliotek Warmii i Mazur.

W ciągu kilku lat pracy poznałem wiele dobrych i słabych stron społeczności wikipedystów. Ale ta wiedza umożliwia mi zrozumienie zjawiska i sensowne wykorzystanie w codziennej pracy. Po prostu rozumiem to medium od podszewki.

Uczenie się jest bardziej efektywne, gdy uczymy się aktywnie. Pisanie jest aktywnością. Aby pisać, wcześniej trzeba czytać, zrozumieć, uporządkować swoją wiedzę. Współpraca w tworzeniu Wikipedii dała mi możliwość pełniejszego zrozumienia czym są prawa autorskie. Potem, gdy rozpoczęła się gorąca akademicka dyskusja, byłem w pełni zorientowany w problemie i uwarunkowaniach prawnych, co było przydatne także w stanowieniu przepisów na moim rodzimym Wydziale Biologii i Biotechnologii.

Uniwersytet w swej misji ma upowszechnianie wiedzy. Warto włączać do tej misji współczesne środki przekazu, w tym web. 2.0. Wikipedia jest przydatna przede wszystkim... dla osób ją tworzących. Mniej dla biernych użytkowników, bo to projekt nigdy nie zakończony, niejako brudnopis. Ci, którzy edytują uczą się. I to ich największy zysk.

                      

Opowiadanie o Wikipedii, jak powstaje i jakie są jej walory edukacyjne spowodowało, że przy różnych okazjach lokalne media zwracały sę do mnie z pytaniami. Stąd moja dość częsta obecność w prasie, radiu (przykład z radia i internetu), wywiadach internetowych a nawet telewizji. Telefony odzwywały się nawet po latach.

Próbowałem wykorzystać Wkipedię w dydaktyce, zwłaszcza ze studentami zaocznymi. Tak włączyłem się do Projektów Szkolnych i Akademickich (np. rzeka Lega). To były moje pierwsze kroki w aktywnym wykorzystaniu web 2.0 w kształceniu.

Wykorzystywałem także doświadczenie wikipediowe w popularyzacji wiedzy, włączając niektóre pomysły do Olsztyńskich Dni Nauki, europejskiej Nocy Naukowców, czy jako problem do dyskuji dla olsztyńskiej kawiarni naukowej.

Kilka lat po pierwszej WikiEncyklopedii Warmii i Mazur w Olsztynie powstał Leksykon Kultury Warmii i Mazur a ostanio rozpoczęły się prace nad wikipediową encyklopedię Warmii i Mazur . Wierzę, że jest w tym mój maleńki inspirujący wkład i przecieranie szlaków.

Część swoich doświadczeń i przemyśleń, dotyczących web 2.0 i Wikipedii (oraz siostrzanych projektów) przekazałem w formie pisemnej (artykuły) oraz na wykładach, dzieląc się doświadczeniami ze studentami czy słuchaczami kursów lub wykładów otwartych.

Wikipedia dała mi spore doświadcznie w zakresie e-learningu jak i zrozumienia open source. Staram się te doświadczneia na różne sposoby wykorzystać w codziennej pracy dydaktycznej, wpisując w misję uniwersytetu. Dzisiaj dużo mniej wikipediuję, raczej poszukuję zupełnie nowych pomysłów, próbuję odkrywać dla siebie, dla studentów, dla innych nowe obszary aktywności. Tak widzę rolę naukowca - w eksperymentowaniu, sprawdzaniu, przetwarzaniu, opowiadaniu o swoich odkryciach i przemyśleniach, w końcu na implementowaniu do różnych sfer życia.

Teraz eksperymentuję z e-potrfolio. Właśnie tym e-portfolio :).

(czytaj też: Wikipedia jest jak medycyna ludowa, święto Wikipedii w Gazeta Cafe, O szeliniaku sosnowcu i święcie Wikipedii, aktywne współtworzenie wiedzy).

Wikiencyklopedia Warmii i Mazur, wersja na płycie CD, powstała w ramach grantu i jako element Olsztyńskich Dni Nauki oraz europejskiej Nocy Naukowców.

Plakat promujący Wikipedię i ja na plakacie. Uwiarygadnianie projektu.

piątek, 22 marca 2013

Olsztyńskie Dni Nauki i ślad w książce

Kiedy ówczesny prorektor ds, nauki prof. dr hab. Jan Jankowski powierzył mi obowiązki pokierowania Olsztyńskimi Dniami Nauki, trochę się przeraziłem. Zupełnie nowe wyzwanie i znacznie większa skala działań niż do tej pory miałem okazje realizować. Ale była to także szansa wykorzystania dotychczasowych doświadczeń oraz okazja do zrealizowania zupełnie nowych pomysłów.

Wyzwanie okazało się sukcesem (ale jednocześnie mozolną pracą i dużym stresem). Sprzyjającą okolicznością było wsparcie finansowe z urzędu miasta Olsztyna. Nowatorskie pomysły, mi.n. zakładające dużą współpracę z mediami oraz finanse umożliwiły wejście Olsztyńskim Dniom Nauki na zupełnie nowe tory. Ten sukces dodatkowo cieszy, bo został dostrzeżony przez innych (to swoista, zewnętrzna ewaluacja dla mnie). Jednym z przykładów jest książka prof. Stanisława Achremczyka, pt. "Nauk przemożnych perła", wydana z okazji dziesięciolecia uniwersytetu.

Moim pomysłem była szeroka współpraca z mediami i potraktowanie nauki jako newsa dla mediów (bo przecież nauka jest ciekawa i wystarczy tylko o niej umiejętnie i atrakcyjnie opowiedzieć). Starałem się wykorzystać różnorodne pomysły, takie jak np. wspólne malowanie, zaproponowane przez prof. Małkowskiego (później, powstałe obrazy, pokazywane były w galerii). Otwarcie się na sztukę zaowocowało zmianą nazwy imprezy na Olsztyńskie Dni Nauki i Sztuki. Postawiłem także na szeroką współpracę z innymi jednostami naukowymi, medycznymi i edukacyjnymi z miasta. Zamiast konkurującej rywalizacji była udana współpraca. A dużego lepiej widać :).

Olsztyńskie Dni Nauki koordynowałem w latach 2006-2008, zdobywając dodatkowe środki w formie grantów. W 2007 roku udało się powiązać Dni Nauki z europejską Nocą Naukowców. W tym czasie po raz pierwszy Noc Naukowców zawitała do Olsztyna i był to pierwszy na uczelni grant z 7. Programu Ramowego UE.

W czasie Dni Nauki eksperymentowałem z blogami naukowymi oraz zaktywizowałem (reaktywowałem w formie blogowej) olsztyńską kawiarnię naukową. Każde nowe wyzwanie jest okazją do zrobienia czegoś zupełnie nowego.