czwartek, 27 lutego 2014

O popularyzacji nauki


Ciągle się uczę, i ciągle jestem zapóźniony, ciągle czegoś mi brakuje. Czuję się jak student. Ale takie widać czasy. Doba się chyba trochę skurczyła. To kolejna próba z nowymi narzędziami. Bo jak uczyć studentów, by zrobili swoje e-portfolio i wideo CV, jeśli samemu na sobie się wcześniej nie sparwdzi? No więc sprawdzam i eksterymentuję.

ps. i błędy poprawiam....

wtorek, 31 grudnia 2013

Moje pierwsze wystawy fotograficzne


Fotografią interesowałem się od dawna, już od czasów szkolnych. W liceum wywoływaliśmy zdjęcia z kolegą, w całym cyklu produkcyjnym. Jak to bywało w tamtych czasach - w łazience.

W pracy naukowej także wykorzystywałem zdjęcia do dokumentacji stanowisk badawczych i ilustracji posterów konferencycjnych. Ale kolorowe zdjęcia wywoływałem już nie sam, ale w zakładzie. W ostatnich latach, już w epoce cyfrowych fotografii, po aparat sięgałem jeszcze częściej. Głównie jako dokulentacja badawcza ale i jako przygoda fotograficzna. Przy okazji zbierałem ilustracje do pisanych blogów. I znowu, dzięki programom komputerowym, miałem okazję uczestniczyć w całym cyklu produkcyjnym, łącznie z kadrowaniem, wycinaniem, poprawianiem.


W 2013 r. miałem swoje dwie pierwsze (mam nadzieję, że nie ostatnie) wystawy fotograficzne. Pierwsza, pokazana w czasie Olsztyńskich Dni Nauki i Europejskiej Nocy Naukowców, dotyczyła bioróżnorodności w uprawach wierzby energetycznej. Wszystkie fotografie powstawały jako dokumentacja pracy badawczej. Nie było nigdy czasu na spokojne poszukiwanie, wyczekiwanie i kadrowanie. Niemniej udało się wybrać sporo ciekwych i ładnych ujęć.

Samą wystawę traktowałem jako nową formę upowszechniania nauki i popularyzowania badań naukowych. Poprzez formę wystawy fotograficznej liczyłem, że dotrze do zupełnie nowych odbiorców. Ta sama wystawa pokazana zostanie w czasie Nocy Biologów (10 stycznia 2014 r.).

Druga wystawa, już zbiorowa, miała mieksce w olsztyńskim BWA. Zaczełą się od zabawy na Facebooku. Kilka zdjęć zostało wybranych i pokazanych. Całość zatytułowana została Dokufikcje.



niedziela, 6 października 2013

Moja przygoda z radiem



Niedawno dostałem propozycję pisania felietonów na stronę Radia Olsztyn wraz z zachętą, żeby je także opowiedzieć przed mikrofonem. Felietony już są (przejdź do strony Radia). Do mikrofonu muszę się jednak jeszcze sporo poduczyć. Propozycja zbiegła się w czasie z początkiem moich prac nad dziedzictwem kulturowym i przyrodniczym regionu oraz zainteresowania biogospodarką. Dlatego w tle ta tematyka zaczęła się w tym felietonach pojawiać, nie zapominając o cittaslow i powolnym życiu na prowincji.

Ale moja przygoda z radiem zaczęła się dużo wcześniej, na początku lat 80. ubiegłego wieku. Wtedy to zacząłem udzielać się w studenckim Radiu Emitor. Radio było malutkie swoim zasięgiem, tylko w praktyce DS 1 na ul Żołnierskiej. W studio były stare magnetofony szpulowe. Uczyłem się także reportażu, ale magnetofon był duży i ciężki a mikrofon toporny.

Te radiowe doświadczenia przydały mi się dużo później, w kontakcie z mediami. Z dużym wyrozumieniem patrzyłem na początkujących radiowców-studentów z Radia UWM FM. Wiedziałem jak im jest ciężko zacząć i poradzić sobie ze swobodną rozmową.

Teraz na radio patrzę jako na formę uniwersytetu otwartego i jeszcze jeden kanał komunikacji. A jeśli zacznę nagrywać dźwięki, to będę miał to, czego mi brakowało w fotokastach.



A niżej wstępne przymiarki graficzne Sławomira Ostrowskiego. Zdjęcia zostały zrobione kilka lat temu do fotokastu o źródłach rzeki Łyny.





sobota, 21 września 2013

O nauce i malowaniu butelek


Wiedza jest bogactwem i dobrem ogólnym, które jest warunkiem rozwoju cywilizacji i do którego prawo ma każdy. Tak jak do wody i powietrza. Nie można więc zamykać i ograniczać dostępu do wiedzy. Podobnie jest ze sztuką. Nauka i sztuka zachwyca się światem, każda na swój sposób i w odmiennej formie. W otaczającej rzeczywistości przyrodniczej dostrzega nie tylko zależności przyczynowo-skutkowe, prawidłowości i obiekty badawcze, ale także piękno.

Motywem mojego malowania jest chęć czynienia świata piękniejszym, nawet jeśli to piękno jest ulotne. Podstawowym surowcem są odpady cywilizacji nadmiernej i szybkiej konsumpcji – szklane butelki i słoiki (zbędne opakowania). Butelki i słoiki zbieram w dzikich zakątkach przyrody Warmii i Mazur. Zebranym śmieciom nadaję nowa wartość. Jest to filozoficzny podtekst nadawania rzeczom zbędnym - także i ludziom wykluczonym, spisanym na straty, zapomnianym - nowej ważności i wartości. A w zasadzie jest to odkrywanie, dostrzeganie tej wartości. Bo ona już tam jest.

Recykling rzeczy i znaczeń to promocja postaw przyjaznych środowisku i ludziom. Malowanie butelek jest jak nauka – ma służyć ulepszaniu świata. Jest dla niego jak chasydzka przypowieść, by za pomocą drobiazgu, jaką jest przywrócona do życia butelka, opowiedzieć o rzeczach ważnych i większych - za pomocą części pokazać całość.

Lubię malować z ludźmi w przestrzeni publicznej, by wspólnie odzyskiwać ją na społecznego życia. Nauka jest ważną częścią kultury. Wyjaśnianie złożonej rzeczywistości wymaga wytrwałości. Malowanie na szkle także. Ludzie dzielą się wiedzą (ale i sztuką, miłością) nie tylko ze względu na korzyści finansowe, lecz coraz częściej po to, żeby uczynić świat miejscem lepszym do życia. Swoisty trend dzielenia się (ang. sharing economy/collaborative consumption – ekonomia dzielenia się) obserwowany jest zarówno w sieci (zwłaszcza w mediach społecznościowych czy dziennikarstwie obywatelskim), jak i w świecie realnym (np. bookcrossing). Dzielenie się jest również podstawowym elementem nauki: jej postęp i rozwój ściśle związany jest z wymianą informacji, spostrzeżeń, wyników badań.

Rozdaję swoje butelki ludziom i instytucjom by przeciwdziałać wykluczeniu i rozmyślać nad nowym urządzeniem cywilizacji, nową odpowiedzią jak żyć. Na co dzień. Sztuka jest polem działania dla intuicji. Nauka jest polem działania racjonalności. Malujący naukowiec to negocjacje tych dwóch światów. W wymiarze osobistym malowanie jest dla mnie relaksem i wyjściem z wąskich ram życia zawodowego.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Portal Naukowca - nauka jest tam, gdzie jest Wi-Fi

Kadr z Portalu Naukowca
Wykład, dyskusja iu seminarium... za pośrednictwem internetu. BO coraz bardziej staje się faktem to, że nauka jest tam, gdzie jest ... Wi-Fi. Uczę się nowych technik i nowych środków przekazu. A najłatwiej się uczyć we współpracy i najlepsze rezultaty osiągnąć można w zespole. Nawet jeśli jest to zespół wirtualny.

Kolejną próbą był wywiad dla Portalu Naukowcahttps://portalnaukowca.pl/?a=wyklad_video&id=36. A przy okazji spotkanie w olsztyńskiej kawiarni naukowej Collegium Copernicanum.

I jeszcze jeden wywiad: Olsztyn to dobre miejsce do tworzenia.

niedziela, 14 lipca 2013

Nauka jest jak domek chruścika a naukowiec jak larwa chruścika

(rysunek wykonany kredkami,. mój wczesny okres popularyzacji nauki)
Nauka jest jak domek chruścika, kumulatywna. Z przodu nieustannie dobudowywana, rośnie. Ale z tyłu odrzucane są starsze elementy. Domek rośnie, powiększa się, zachowuje kształt. Ale nie jest to pełna kumulatywność. Niektóre zbędne rozwojowo elementy są tracone, odrzucane. Cały czas nauka zachowuje swoją całościowość. Mimo rozwoju. Jest przebudowywana, rozbudowywana, modyfikowana a nie burzona i budowana zupełnie od nowa.

A człowiek jest jak chruścik w domku, dobudowuje i odrzuca. Wybiera z otoczenia różne elementy, ziarna piasku, muszelki, wycina fragmenty roślin itd. i je wbudowuje. Dobiera a nie wkleja jak popadnie i co się nawinie.

Chruścik bez domku żyć nie może, przynajmniej dłużej. A sam domek nie powstałby bez chruścika.

U larw chruścików domkowych na pierwszym segmencia tułowia występują 2-3 wyrostki. Dzięki nim chruścik "czuje" domek. Jeśli larwa urośnie i nie czuje nacisku, to stymuluje ją do dobudowywania domku z przodu. Eksperymentalnie zakładano opasku uciskowe na tę część ciała chruścika - w rezultacie larwa "zapominała" o dobudowywaniu domku od przodu. Na końcu odwłoka znajdują się natomiast włoski-szczecinki czuciowe. Dzięki nim larwa wyczuwa koniec domku i wie, kiedy odgryzać (usuwać) zbędną część. Jeśli wyciąć te włoski, to larwy przestają skracać domek w miarę swojego wzrostu.

W nauce także czasem dochodzi do zaburzeń - larwy-naukowcy zapominają o dobudowywaniu wiedzy lub o odrzucaniu elementów nieaktualnych, przestarzałych.

wtorek, 2 lipca 2013

Ekolog na wakacjach

Ekolog na wakacjach? Marzenie ściętej głowy. Jeśli nad wodą, to z czerpakiem, siatką entomologiczną lub z notatnikiem. I nie w klapkach tylko w woderach.

Bioróżnorodność ma swoje prawa i potrzeby... badawcze.

Może kiedyś, na emeryturze...