poniedziałek, 12 września 2016

Puszcza Białowieska - dziedzictwo przyrodnicze i kulturowe Europy


Na Olsztyńskie Dni Nauki oraz Europejską Noc Naukowców przygotowałem kolejna wystawę zdjęć wykonanych w trakcie badań terenowych, uzupełnionych z krótkimi opisami oraz QR Kodami, linkującymi do obszerniejszych artykułów (wykorzystanie mobilnego Internetu). Jest to relacja z badań przyrodniczych prowadzonych na terenie Puszczy Białowieskiej wraz z elementami kultury materialnej, zachowanej wokół Puszczy. Na planszach zawarłem zdjęcia unikalnej przyrody Puszczy Białowieskiej oraz wyniki badań, dotyczące owadów wodnych różnych siedlisk, ze szczególnym uwzględnieniem chruścików (Trichoptera). Ważny wątkiem jest siedlisko martwego drewna w Puszczy Białowiejskiej i lasach gospodarczych. Przyroda jako podstawa rozwoju gospodarczego i rynek pracy dla społeczności lokalnej.

Wbrew pozorom Puszcza Białowieska nie jest w pełni dziewiczym terenem. Nawet w rezerwacie ścisłym widać dawne działania ludzkie. Jednak skala zmian jest niewielka. W Polsce żyje około 35 tys. gatunków bezkręgowców, z których około 26 tys. to owady. W Puszczy Białowieskiej wykazano obecność 11 700 gatunków bezkręgowców, ale żyje tu najprawdopodobniej ich 22 tys. Sam, w czasie ostatnich badań zbiorników wodnych Puszczy, spotkałem dwa nowe dla Parku Narodowego gatunki chruścików. A wydawało się, że chruściki (Trichoptera) należą do dość dobrze poznanej grupy na obszarze Puszczy.

Opis wystawy na stronie Europejskiej Nocy Naukowców








środa, 24 sierpnia 2016

Wstęp do Zbioru scenariuszy zajęć „Poznawaj świat z dziecięca ciekawością” Nauczeństwo z ekoobywatelami

Edukacja ciągle kojarzy się nam ze szkołami, klasami, programami i podręcznikami. Bo taki obraz edukacji utrwaliła epoka drugiej rewolucji przemysłowej (XIX-XX wiek). Kiedy sięgam do elementarza z mojego dzieciństwa, autorstwa Mariana Falskiego (lata 70. ubiegłego wieku), to dostrzegam ogrom zmian. Ilustracje w dużym stopniu odnoszą się do środowiska wiejskiego. Teraz większość z nas żyje w miastach i ma zupełnie inny kontakt ze środowiskiem. Świat przyrodniczy poznajemy głównie przez telewizję i komputery. Kiedyś do szkoły przychodziły dzieci uczyć się pisać i czytać, bo często rodzice byli analfabetami lub zaledwie z wykształceniem podstawowym (nawet niepełnym). Współczesne pierwszaki często potrafią już czytać, zanim przyjdą do szkoły. Bo żyją w otoczeniu słów i pisma, nie tylko w postaci wielu edukacyjnych książeczek ale i programów komputerowych, telewizji czy nawet napisów w tabletach i smartfonach. Litery i słowa otaczają nas w każdym miejscu i każdym czasie.
Ilość potrzebnej wiedzy gwałtownie wzrosła. Programy i podręczniki powiększyły swą zawartość a my uczymy się dłużej. Ponad połowa populacji kończy studia wyższe, czyli już nie tylko 8 klas szkoły podstawowej ale co najmniej 17 lat nieustannej edukacji (nie licząc przedszkola). A potem ciągłe doskonalenie zawodowe na kursach, szkoleniach i studiach podyplomowych. Życie kończymy także kształcąc się…  na uniwersytetów trzeciego wieku. Jednym słowem edukacja ustawiczna i to tylko w części w murach szkolnych. Wiedza i różne formy edukacji otaczają nas każdego dnia. Mam na myśli edukację pozaformalną, poza murami szkoły, realizowaną w zróżnicowanym, globalnym społeczeństwie. Dotyczy to także edukacji ekologicznej, która najefektywniejsza jest wtedy, gdy połączona jest z aktywnością. Bo wtedy informacje docierają do nas wszystkimi zmysłami i z udziałem emocji. A że człowiek jest istotą społeczną, to najlepiej uczy się w relacjach z innymi ludźmi. Tak ewolucyjnie zostaliśmy ukształtowani przez miliony lat życia hominidów a później Homo sapiens.
Za edukację odpowiedzialni są wszyscy a nie tylko szkoły i nauczyciele. Stąd potrzeba pogłębionej dyskusji nauczycieli, przedstawicieli uczeni wyższych, biznesu, organizacji pozarządowych, instytucji rządowych i samorządowych. Jednym słowem wszystkich aktorów życia społecznego. Celem tej dyskusji jest rozpoznanie problemu, refleksja nad stanem obecnym a także projektowanie różnorodnych form, w tym także edukacji pozaformalnej z ekologią w tle. Przecież nie możemy całego życia spędzić w szkole. Już teraz wydłużona edukacja i opóźnione wejście w życie zawodowe sprawia, że znacznie później zakładamy rodziny i rodzimy dzieci. Kiedyś kobiety pierwsze dziecko rodziły przed ukończeniem 20. roku życia. Teraz co najmniej 10 lat później, już po biologicznym optimum prokreacji. Skutkuje to zarówno problemami z zajściem w ciążę i koniecznością rozwijania kosztownych metod in vitro, jak i zwiększającą się liczbą schorzeń u dzieci. Na to nakłada się stresujące życie kobiet ciężarnych i młodych matek oraz zanieczyszczenie środowiska z obecnością związków biologicznie czynnych. Sytuacja nowa ekologicznie i ewolucyjnie dla Homo sapiens. Swojej biologii nie zmienimy, o wiele łatwiej zmienić system edukacji. Od kilku dziesięcioleci takie zmiany następują w całym świecie. Rośnie znaczenie edukacji pozaformalnej i ustawicznej, rożnie także znaczenie instytucji pozaszkolnych w procesie kształcenia. Edukacja ekologiczna, w połączeniu z aktywnością w terenie oraz z aktywizacją społeczną (wyrabianie poczucia odpowiedzialności za świat wokół nas), jest problemem niezwykle aktualnym (w jakim sensie zupełnie nowym) oraz bardzo ważnym dla współczesnego świata. Wokół problemów ekologicznych można budować aktywność społeczną na poziomie lokalnym. We wspólnocie można uczyć się przez działanie.
Życie w mieście, z dala od codziennej przyrody powoduje, że mamy mniej doświadczeń i własnych obserwacji z tym związanych. W szkole nauczyciel nie ma do czego się odwoływać. Bo jak na przykład wytłumaczyć uczniom, w klasie składającej się z samych jedynaków, co to  jest rodzeństwo? To zupełna abstrakcja. Inny przykład - dzieci w miejskich szkołach czasem rysują fioletową krowę, bo jedyną jaką znają to z reklam telewizyjnych.  Przeładowanie programów sprawia, że dużo treści przekazywanych jest metodą podającą a coraz mniej jest praktyki, uczestnictwa, eksperymentowania i aktywności bezpośrednio ekosystemach. Mało jest wyjść w teren przy jednoczesnym braku własnego doświadczenia. Nie rzadko dziecko z domu jedzie samochodem do szkoły, potem samochodem rodzice wiozą na zajęcia dodatkowe (by zapewnić lepszy start edukacyjny). Czasem 2-3 tygodnie dziecko ani razu nie wyjdzie na podwórko, tym bardziej że w domu ma atrakcyjne rozrywki przed komputerem czy laptopem.  Świat zna z ekranu monitora a kontakty interpersonalne w coraz większym stopniu realizuje za pomocą internetu i portali społecznościowych. Nic dziwnego, że młode pokolenie ma coraz większe braki w edukacji społecznej i ma trudności z nawiązywaniem kontaktów i współpracą w życiu realnym. Deficyt takich kluczowych kompetencji dostrzegają pracodawcy. Podobnie jest z kształceniem nauczycieli - mało aktywności terenowych i metod aktywizujących, zbyt mało jest nauki przez działanie i eksperymentowanie.
Wyraźnie narasta potrzeba powrotu do źródeł: nie bójmy się odkrywania skarbów przyrody w terenie, bo jest to  podstawa do zrozumienia przyrody, jej złożoności, różnorodności. Tak przez setki tysięcy lat poznawali świat nasi przodkowie, do takiego poznawania ewolucyjnie przystosowany jest nasz mózg. Ciekawość jest wrodzonym elementem ludzkiego życia. Jeśli porównać niemowlę człowieka i niemowlę szympansa, to przez pierwsze miesiące rozwijają się bardzo podobnie. Potem dopiero ujawniają się różnice. Człowiek dużo dłużej zachowuje dziecięcą ciekawość świata i chęć zabawy. Biolodzy często mówią, że człowiek jest neoteniczną małpą. Poznawajmy więc świat z dziecięca ciekawością aż do końca życia. Bo wspomniana ciekawości poznawcza jest kwintesencją naszego człowieczeństwa.
Ewidentnie brakuje form edukacyjnych dla dorosłych: za starzy by chodzić do szkoły, praca zawodowa koliduje z ewentualnymi studiami a na uniwersytet trzeciego wielu sa jeszcze za młodzi. Szansą dla nich są rozwijające się kawiarnie naukowe oraz lokalne centra edukacyjno-naukowe, rozwijające edukację pozaformalną z eksperymentalnym poznawaniem rzeczywistości. Zawarte w niniejszym opracowaniu scenariusze zajęć  są w dużym stopniu przystosowane dla dorosłych. Mogą być uczniami ale i mogą skorzystać z tych scenariuszy by uczyć swoich najbliższych. To taka dydaktyczna pomoc dla rodziców, by łatwiej zaplanować wspólne poznawanie świata przyrodniczego z własnymi dziećmi, krewnymi, znajomymi. Psychologowie mówią, że najbardziej efektywną metodą uczenia się jest… nauczanie innych, bo jest to metoda aktywna, angażująca wszystkie nasze zmysły jak i wymagająca uporządkowania i powtórzenia własnej wiedzy. Nauczając sami  się uczymy. A jeśli ma to być edukacja ekologiczna to najlepiej zrealizować ją w terenie.  Brzmi to może trochę paradoksalnie, ale niniejszy zbiór scenariuszy jest podręcznikiem dydaktycznym nie tylko dla zawodowych nauczycieli. A klasa? Ta znajdzie się poza szkołą w różnych miejscach w postaci ścieżek dydaktycznych, zabytkowych alei przydrożnych, pobliskiego lasu czy doliny rzecznej jak i rezerwatu przyrody, o lokalnych centrach edukacyjnych nie zapominając.
Żyjemy w czasach gwałtownych zmian, wynikających z szybkiego postępu cywilizacyjnego oraz w czasach trzeciej rewolucji technologicznej. Przypomnijmy – pierwsza rewolucja to pojawienie się rolnictwa, druga to epoka przemysłowa.  Każda z nich ogromnie zmieniła społeczności ludzkie. Teraz kolejny raz przeobrażeniom ulega całe społeczeństwo. Wybierzcie się państwo do muzeum czy skansenu… a zobaczycie swoje dzieciństwo. Oficjalne programy edukacyjne i podręczniki szkolne i akademickie nie nadążają za wieloma odkryciami, nowinkami czy potrzebami. Szkoła nieustanie się zmienia, reformuje a i tak ciągle jest „spóźniona”. Dlatego w systemie edukacji tak ważne jest kształcenie pozaformalne, mocno zróżnicowane i podawane w małych, rozproszonych formach. Ale tego dopiero się uczymy, wymyślamy, eksperymentujemy, odkrywamy. Czytelniku, ty też możesz spróbować, wykorzystując zawarte w niniejszej książce scenariusze.
Edukacja pozaformalna (poza murami szkoły i uniwersytetu) jest niezwykle ważna, bo dystans między odkryciem a przekazaniem wiedzy jest mniejszy niż w edukacji formalnej. Bo jest się uczestnikiem a nie tylko widzem.  Ponadto większa jest swoboda eksperymentowania z edukacją… bo nie ma jeszcze sformalizowanych programów i standardów. Przykładem może być ogromny sukces rozwijających się centrów nauki takich jak Centrum Nauki Kopernik w Warszawie, Centrum Nauki Experyment w Gdyni, Hewelianum w Gdańsku itd., czy wiele mniejszych, lokalnych. W takich centrach edukatorzy mają dużo większą swobodę w doborze form i tematów, nie są skrępowani a przez to szybciej mogą dostosowywać treść i formę do najbardziej aktualnych potrzeb. Ponadto proponowane formy są krótkie i modułowe. Chcesz to sprawdzić? Nic trudnego, masz w ręku podręcznik do edukacji ekologicznej.
W niniejszym zbiorze scenariuszy, obok zagadnień regionalnych,  zaproponowano aktualne problemy ekologiczne, dotyczące ochrony różnorodności biologicznej w krajobrazie rolniczym z nasilająca się obecnością gatunków obcych i inwazyjnych. (...)
Nowe zjawiska wymagają nowych słów je opisujących. Nauczeństwo, to neologizm dla zjawiska obserwowanego w edukacji, rodzącego się w czasie trzeciej rewolucji technologicznej.  Termin nauczeństwo, nauczeń (analogicznie do prosumpcji i prosument, gdzie np. w przypadku produkcji energii odnawialnej jesteśmy zarówno producentami jak i konsumentami) to  połączenie w jedno procesów nauczania i uczenia się. Bowiem w edukacji ustawicznej i pozaformalnej raz wcielamy się w rolę nauczyciela a raz w rolę ucznia. Termin ten wymyśliłem rok temu na zakończenie zajęć z autoprezentacji, gdy ze studentami biotechnologii dyskutowaliśmy na Facebooku realizację projektu. Eksperymentowałem z grywalizacją i do opisu nowego zjawiska potrzebne było nowe słowo. Dostrzeżone nowe zjawisko wymagało własnego opisu.  Wykorzystując zawarte w niniejszym opracowaniu scenariusze możesz zostać nauczniem – być jednocześnie nauczyciele i uczniem.
Nauczyciele, gdy słyszą o kolejnej reformie edukacji, czują przerażenie. Znowu? Jedna reforma się nie wdrożyła a już kolejna? W takim nieustanym reformowaniu żyjemy już od dłuższego czasu. Dlaczego od razu nie wymyślić reformy, która będzie aktualna przez kilkadziesiąt lat? Chyba się jednak nie da, bo świat zmienia się zbyt szybko. Dawny model szkoły (przemysłowej, powstałej w wyniku drugiej rewolucji technologicznej) przestał być wydolny. To nie szkoła była zła tylko świat zmienił się zbyt bardzo. Tak jak dziecięce ubranko, z którego szybko wyrastamy. Bez wątpienia jesteśmy w okresie dużej transformacji systemu edukacji w skali globalnej i to nie tylko nasz, polski problem. Dawny model szkoły przestał być wydolny przede wszystkim dlatego, że zmieniło się społeczeństwo, gospodarka i otoczenie szkoły. Żyjemy w czasach trzeciej rewolucji technologicznej, a zachodzące zmiany są bardzo głębokie. Na nowo uczymy się współpracy i na nowo układamy relacje edukacji formalnej i nieformalnej, w połączeniu z kształceniem ustawicznym. W pewnym sensie w skali globalnej wymyślamy na nowo system edukacji, dostosowany do zupełnie nowych potrzeb i sytuacji.  
Edukacja ekologiczna to nie tylko wiedza ale i postawy. Obywatel to przede wszystkim poczucie odpowiedzialności. Obywatel nie czeka i nie patrzy, ze swej natury wykazuje się inicjatywą, działa, poznaje i  przekształca świat, decyduje o nim. Problemy środowiska są jednymi z ważniejszych we współczesnym świecie. Dlatego obywatel z eko-inicjatywą ma szansę aktywnie poznawać świat z dziecięcą ciekawością. A niniejszy zbiór scenariuszy bardzo mu to zadanie ułatwi.
Cechą trzeciej rewolucji technologicznej jest m.in. znaczące rozproszenie i decentralizacja, zarówno pozyskiwania energii jak i produkcji. Coraz większe znaczenie ma kapitał ludzki i innowacyjność, a mniejsze surowce i stare, konwencjonalne źródła energii. Do tych zmian społecznych i gospodarczych dostosowuje się system edukacji. Trzecia rewolucja technologiczna najbardziej dostrzegana jest w rozproszonych źródłach energii odnawialnej jak i coraz powszechniejszym internetowym przekazywaniu informacji. Internet ułatwia kontakt wielu do tej pory rozproszonym grupom ludzi i buduje nowe więzi. Na to nakładają się zmiany klimatu i wynikające z tego wyzwania dla współczesnych społeczeństw: szybkiego dostosowywania się do zmian w wielu wymiarach (tworzenie wspólnoty w nowych czasach). Otaczający nas świat musimy odkrywać na nowo, także w z pozoru prostych rzeczach, takich jak recykling, spalanie śmieci w domowych piecach (silne zanieczyszczenie środowiska dioksynami). Nawet przyroda wokół nas jest inna: pewne gatunki są znacznie rzadsze, inne wyginęły a jeszcze inna pojawiły się zupełnie niedawno, np. szakale, jenoty, szopy pracze czy wiele gatunków bezkręgowców i roślin wśród gatunków inwazyjnych i obcych.
Skoro zmiana jest istotą współczesności to zmieniać się musi także i system edukacji. A jeśli tak, to nie można skupiać się na wieloletnim wprowadzaniu reform, tak jak robiliśmy to do tej pory: od przedszkola, by sukcesywnie wprowadzać co roku na kolejnych poziomach edukacji, aż do uniwersytetu. Przez 18 lat lub więcej: powolne, systematyczne budowanie „od fundamentów”. Ale zanim taka reforma dojdzie choćby do połowy,  to już konieczna jest kolejna zmiana i kolejna reforma. Alternatywą są zmiany jednoczesne: w szkołach podstawowych, gimnazjach, liceach, uniwersytetach… uniwersytetach trzeciego wieku oraz równolegle w powstających instytucjach i formach pozaformalnych (uniwersytet dzieci, kawiarnie naukowe, media, lokalne centra nauki, terenowe ścieżki dydaktyczne itd.). Uznanie, że edukacja jest w ciągłej zmianie, to zmiana filozofii wprowadzania zmian. Należy zmieniać jednocześnie i wszędzie, tu i teraz, z gotowością na szybkie i kolejne zmiany. Uznanie „tymczasowości” rozwiązań to zrezygnowanie z wytrwałego dopracowywania biurokratycznego rytuału na rzecz skupienia się na istocie i najważniejszych efektach. Wymaga to także zwiększenia zaufania do nauczycieli i nadania im większej swobody działania (nauczania a nie tylko realizowania programu i podręczników). Bo nie można wcześniej przygotować koncepcji, w ciągu kilku lat wykształcić-przeszkolić kadrę a dopiero potem sukcesywnie taką reformę wdrażać. Nie budujemy domu od fundamentów, tylko jednocześnie stawiamy fundamenty, ściany, piętra, dach i wyposażamy pomieszczenia w meble i infrastrukturę. Rzadko które pokolenie staje przed takim trudnym wyzwaniem.  Różnorodne formy edukacji pozaformalnej są bardzo pomocne w tym procesie gdyż znacznie szybciej reagują na potrzeby edukacyjne i szybciej podejmują aktualne problemy ekologiczne.
Kolejną cechą szczególną współczesnej edukacji jest kształcenie ustawiczne. Nie wynika ono z zaniedbań dawnej edukacji lecz z szybkich zmian społecznych i technologicznych. Pojawił się Internet, technologie cyfrowe, tablety, smartfony itd. Trzeba nauczyć zupełnie nowych umiejętności, i to jednocześnie całe pokolenie, od przedszkola do seniora. Wielozadaniowość „cyfrowych tubylców” jest przykładem ogromnego wpływy, jaki wywarły nowe technologie na zachowanie i sposób funkcjonowania młodych ludzi. System edukacji musi się to tego zjawiska dostosować. Podobnie jest z problemami ekologicznymi. Kiedyś problem  śmieci praktycznie nie istniał: wszystkie odpadki trafiały do świńskiego koryta lub na gnojownik i wracały do przyrodniczego obiegu.  Papiery, stare opakowania drewniane można było spalać w domowym piecu. Opakowania szklane i metalowe były zbyt cenne by je wyrzucać. Teraz jesteśmy społeczeństwem konsumującym bardzo dużo i wytwarzamy ogromne ilości odpadów. Na dodatek są to zupełnie nowe tworzywa sztuczne, których ani nie można dać zwierzętom gospodarskim do zjedzenia, ani wywieźć z obornikiem na pole ani spalić w piecu. Kolejnym, nowym i ważnym problemem, jest gospodarka wodą w skali gospodarstwa domowego, krajobrazu i kraju. Łatwiej je zrozumieć, gdy wybierzemy się na wycieczkę nad pobliską rzekę Liwę czy Wisłę. Problemy ekologiczne nie znają granic, ani gminnych, ani państwowych.
Za edukację ekologiczną odpowiedzialni są wszyscy a nie tylko szkoły i nauczyciele. Nowe zjawiska wymagają zupełnie nowych słów. Przykładem jest prosumpcja, połączenie roli producenta i konsumenta. Podobnie jest w edukacji, wszyscy przynajmniej okresowo występujemy w roli nauczyciela (kształcimy innych) jak i w roli ucznia (uczymy się ustawicznie). Do opisu nowej sytuacji edukacyjnej powstały neologizmy: nauczeń (nauczyciel i uczeń w jednym) oraz nauczeństwo (nauczanie i uczenie się). Nauczeństwo to edukacja w działaniu, przez realizację projektów, gdzie wszyscy się czegoś uczą, w których nauczyciel jest uczestnikiem, tutorem, coachem, mentorem. Nauczeństwo to także skupienie się na tworzeniu warunków do uczenia się a nie transmisja gotowej i niepodważalnej wiedzy. Dlatego coraz częściej używamy pojęcia „środowisko edukacyjne” a nie szkoła. Bo uczymy się wszędzie i przez całe życie. Uczymy się w zróżnicowanym społeczeństwie różnowiekowym. W szkole spotykamy się z sytuacją nietypową – wszyscy są w tym samy wieku i maja podobny zasób wiedzy. A na co dzień żyjemy w różnowiekowych społecznościach, a każdy wie coś innego. Tą swoją wiedzą możemy się wzajemnie wymieniać w relacjach społecznych i obywatelskich.
Zasadniczą przeszkodą we współpracy różnych środowisk jest nieufność i niewiedza. Wydaje się więc, że warunkiem koniecznym (choć niewystarczającym) jest wzajemne poznawanie się nauczycieli, naukowców, biznesmenów, przedstawicieli organizacji pozarządowych, instytucji rządowych i samorządowych. Dobra okazją do wzajemnego poznawania się jest aktywna edukacja ekologiczna w terenie. Poznawanie się to budowanie zaufania do siebie. Nauczanie pozaformalne może dobrze wspomagać nauczanie szkolne. Spajać te dwa procesy mogą aktywni obywatele z inicjatywą i wyobraźnią. W tym kontekście szkoła, zwłaszcza ta mała, umiejscowiona w środowisku lokalnym, może przybierać dodatkową funkcję swoistego centrum kultury życia społecznego. A więc  może być miejscem, gdzie nie tylko odbywają się lekcje dla uczniów ale i zajęcia pozaszkolne dla dorosłych: kształcenie ustawiczne i pozaformalne, spotkania uniwersytetów trzeciego wieku, spotkania kawiarni naukowych itd. Podobnie jak zmienia się funkcja bibliotek, które przestały być tylko magazynem i wypożyczalnią książek, a stały się miejscem spotkań. Kolejnym aktorem w tak rozumianej edukacji pozaformalnej są lokalne centra edukacji ekologicznej i organizacje pozarządowe.
Współpraca z biznesem (tym małym, rzemieślniczym  i tym dużym) oraz administracją samorządową i państwową to dla szkoły coś więcej niż tylko pozyskiwanie brakujących pieniędzy. To forma wielowymiarowej edukacji oraz kształtowanie postaw świadomych obywateli. Warto podkreślić, że wsparcie może dokonywać się także w formie użyczania… kapitału ludzkiego i dzielenia się wiedzą (nie tylko przekaz pieniężny ale „wypożyczenie” pracownika z jego wiedzą i umiejętnościami). Aktualne problemy ekologiczne to także okazja do praktycznego uczenia się konsultacji społecznych i realizacji projektów z tak zwanego budżetu obywatelskiego.
Obecne formy dokształcania nauczycieli na uczelniach wyższych (studia licencjackie, magisterskie, studia podyplomowe) nie są wystarczające. Zbyt skupiają się na przekazywaniu treści, zbyt mało wdrażają w aktywne formy nauczania. Metoda projektu umożliwia uczenie się także i „tutorom”. Realizację odpowiedzialności za własne doskonalenie zawodowe nauczycieli wraz z edukacją pozaformalną, może ułatwić niniejszy zbiór scenariuszy. Nauczyciel może skorzystać i sam na sobie eksperymentować a wraz ze swoimi uczniami odkrywać świat i nowe metody edukacji ekologicznej poza murami klasy.
Współczesna innowacyjna gospodarka potrzebuje nie tylko rolników czy fabrycznych robotników ale przede wszystkim osób kreatywnych, poszukujących, umiejących współpracować. To w dużej mierze nowe wyzwanie dla dotychczasowego systemu szkolnego. Pytanie o edukację to pytanie szersze niż tradycyjna szkoła: kto, jak, kiedy ma nauczać. Na ile edukacja, także ta formalna, ma pozostać monopolem państwa a w jakim zakresie uczestniczyć ma biznes o organizacje pozrażadowe? Jak zorganizować rzeczywistą współpracę między różnymi placówkami edukacyjnymi, uczelniami, stowarzyszeniami i biznesem? Edukacja pozaformalna jest jednym z aktorów tego tworzącego się systemu edukacyjnego.
Wydawało mi się, że liderem takich edukacyjnych mian w systemie kształcenia będą uniwersytety. Co prawda pracownicy uniwersyteccy uczestniczą w dyskusji, ale liderem zmian są zupełnie nowe instytucje, m.in. Centrum Nauki Kopernik. Być może nowej instytucji jest łatwiej, bo nie jest obciążona standardami, tradycją, gorsetem rytuałów i naleciałościami biurokracji. Nikt nie wie jak nowy system edukacji, w tym edukacji ekologicznej, ma wyglądać i funkcjonować. Dlatego środowiska pozaszkolne, działające w interdyscyplinarnych projektach takich jak „Obywatele z ekoinicjatywą”, mają dużą intelektualną swobodę w poszukiwaniu, eksperymentowaniu i próbowaniu nowych rozwiązań. Niniejszy zbiór scenariuszy jest efektem takich nieskrępowanych poszukiwań.
W poznawaniu świata (uczeniu się) naśladujmy dzieci, bo one mają naturalną ciekawość. Ciekawość zbliża do przyrody. Jednocześnie dołączmy cechę dorosłości – odpowiedzialność za siebie samych jak i otaczające nas środowisko przyrodnicze, ekosystemy, bioróżnorodność, klimat, itd. A jak konkretnie może wyglądać odpowiedzialność za własne podwórko we współczesnym świecie? Odpowiedzi na te pytanie można poszukiwać w niniejszym zbiorze scenariuszy zajęć. Otaczające nas nowe technologie nie muszą oznaczać izolacji od świata przyrody. One mogą nam pomagać szybko wyszykować potrzebne informacje, gdy jesteśmy na wycieczce edukacyjnej w terenie.
Kim jest tytułowy "obywatel z ekoinicjatywą?" Czy poinformowanie straży miejskiej o spalaniu śmieci przez sąsiada to donos, czy też obywatelski obowiązek? Współczesny człowiek musi rozumieć świat i procesy w nim zachodzące, musi także umieć działać .Trwa moda na ekologię, na ekologiczny styl życia. Wykorzystajmy to dla prawdziwej zmiany. Można zacząć od najprostszych działań, najlepiej codziennych, np. pijmy wodę z kranu a nie z plastikowych butelek.  Proekologiczne zachowania, to nie "kwiatek do kożucha" ale dbanie o jakość naszego życia i życia naszych wnuków. Aby miały jakieś znaczenie powinny stać się zintegrowanym elementem naszych codziennych zachowań. Któż z nas nie widział spalania przez sąsiada odpadów w domowym piecu (emisja zanieczyszczeń, w tym dioksyn) zabrudzania trawnika psimi odchodami (to nie tylko estetyka ale i zagrożenie pasożytami), mycia samochodu w rzece, narzekania na nudę we wsi?… A kto z nas zrobił coś aby się temu przeciwstawić? Często jesteśmy świadkami różnych rażących sytuacji, chętnie byśmy coś z tym zrobili, ale nie wiemy jak. Może się boimy, może wstydzimy? A może nie wiemy jak zadzałać?
Głupota to błędna ocena rzeczywistości. Tak jak np. wada wzroku nie pozwala dobrze rozpoznać i ocenić tego, co nas otacza. Jestem krótkowidzem, dlatego noszę okulary, korygujące moją wadę. Z głupoty raczej nie zdajemy sobie sprawy, więc odpowiednich „okularów” nie poszukujemy. Tymi „okularami” jest wiedza.
Wyobraź sobie, że jesteś w obcym terenie, gdzieś w lesie lub nieznanym ci mieście. Ale masz mapę, więc sobie poradzisz i wszędzie trafisz. A co jeśli to nie jest mapa z tego miejsca? Pozostanie złudzenie, że wszystko jest dobrze, tylko ciągle drogi znaleźć nie będziesz mógł. Błądzenie zapewnione, bo mapa oddaje błędną rzeczywistość. Jest złym, nieadekwatnym modelem otaczającej rzeczywistości. Sama mapa nie jest zła, tylko nieświadomie stosowana jest do poruszania się w niewłaściwym miejscu. To tak jakby wkładać ubrania do lodówki, myśląc że to pralka (w sumie podobne urządzenia). Tym jest głupota – niewłaściwą oceną rzeczywistości: albo model świata jest nieodpowiedni, albo nie potrafimy zastosować odpowiednich „map”. Świat się diametralnie zmienił, stąd moda na ekologię jako dyscyplinę, opisującą zmieniający się świat. Aby dbać o lokalne środowisko, należy je znać i rozumieć (dobrać odpowiednią mapę). Jeśli znamy i rozumiemy nasze najbliższe otoczenie, to w naturalny sposób angażujemy się w działania na rzecz lokalnej przyrody. Zatem odkrywajmy świat wokół nas i jego funkcjonowanie nie tylko podczas zorganizowanych zajęć, ale także podczas wycieczki rodzinnej, w drodze do pracy. Będą jednocześnie nauczycielem dla innych i jednocześnie uczniem z dziecięca ciekawością poznającym świat. Czyli nauczniem.
Przez większość ewolucyjnego czasu żyliśmy w hordach-plemionach. Zarówno nasi ewolucyjni przodkowie, jak i sam Homo sapiens. Żyliśmy w grupach około 150 osobników łowców-zbieraczy czy myśliwych. Konkurowaliśmy o zasoby z innymi hordami-grupami. Tę naszą pierwotną naturę możemy obserwować obecnie u naszych dalekich ewolucyjnych krewniaków: szympansów czy pawianów lub u lwów (te ostatnie żyją w znacznie mniejszych grupach). Obcy to wróg – zabić lub przepędzić. Obcy zapach, obca kultura, obcy język. Żyjąc przez setki tysięcy lat w takich hordach, w dużym stopniu wyizolowanych od innych krewniaków, tworzyliśmy własny język, obyczaje, własną rozpoznawalną kulturę (identyfikacja: kultura niczym zapach, odróżniający od obcych). Nawet na małym obszarze, np. Papua-Nowa Gwinea co wioska to inny język. Jak się porozumiewać? Istna wieża Babel. Nijak nie można się dogadać - znacznie łatwiej walczyć ze sobą.
Być może z tego dawnego okresu bierze się nas stosunek do kobiet. Horda nie mogłaby ewolucyjnie funkcjonować bez wymiany genów. Inna grupa-horda to śmiertelny wróg, ale samce można pozabijać a kobiety porwać. Zdobyta kobieta zawsze będzie więc podrzędną istotą (usprawiedliwiona przemoc). Czy jak u lwów, gdy nowy samiec zabije lub przegoni dawnego pana haremu, przejmuje we władanie wszystkie samice… ale młode lwiątka (potomków dawnego króla sawanny) od razu zabija. Wracając do człowieka i stosunku do kobiet - zmieniły się warunki, zmieniły się społeczeństwa, kobiet już nie porywamy (przynajmniej w naszej kulturze). Dawne modele zachowania stały się nieadekwatne. Stąd współczesna emancypacja kobiet i brak akceptacji dla przemocy domowej. Bardziej przyziemnym przykładem są problemy ekologiczne, globalne i transgraniczne. Musimy najpierw je zrozumieć a potem nauczyć się wspólnie je rozwiązywać z naszymi sąsiadami, tymi bliższymi i tymi dalszymi.
W czasie pierwszej rewolucji technologicznej, w neolicie, gdy powstało rolnictwo i zaczęły kształtować się zupełnie inne społeczeństwa, nastąpiła duża ewolucyjna zmiana. Ludzie zaczęli żyć w większych społecznościach i premiowana była współpraca. Pojęcie „swój” znacznie się rozszerzyło. O ile koczownicy prowadzili wojny by fizycznie zlikwidować inne grupy, to rolnicy toczyli wojny by zdobyć teren i ludzi (środki produkcji). Rolników może dziwić brutalność i okrucieństwo koczowników – są z innego świata, niekompatybilnego. Inne kultury inne cywilizacje. Inne światy… w których poprawne poruszanie się zapewniają zupełnie inne mapy kulturowe. Społeczeństwa rolników musiały zmniejszyć agresję jednostek a zwiększyć współpracę, także poprzez rozszerzenie pojęcia „swój” na innych. Krąg swojaków znacznie się zwiększył, a zmniejszył krąg wrogów.
Adekwatna wiedza jest sposobem na życie w nowym, dużym społeczeństwie. Nie wróg a bliźni… mimo, że różni się kolorem skóry, językiem, zwyczajami. We współczesnym świecie globalnych powiązań premiowana jest nie wojowniczość a umiejętność negocjacji, dyskusji, proekologicznego działania; nie pokonywanie w walce na śmierć i życie ale przekonywanie w rozmowie. To zupełnie inny typ bohatera, już nie krwawy wojownik, ale mędrzec, świadomy obywatel z inicjatywą. Tak rozumiana wiedza nie tylko ułatwia tworzenie dużych cywilizacji i współpracujących społeczeństw. Jest w jakimś stopniu dobrym przystosowaniem biologicznym (ewolucyjnym) do życia w nowych warunkach coraz bardziej globalnego świata. Alternatywą są nieustanne wojny, podsycane atawistycznym poczuciem plemienności, i „wyszarpywanie sobie zasobów czy źródeł energii. Wspomniane przystosowania ewolucyjne dotyczą w największym stopniu kultury a zapewnia to religia, duchowość (przynajmniej niektóre z nich) i wiedza. Być może w jakimś stopniu zmiany dotyczą naszego biologicznego podłoża i pracy mózgu (umiejętność współpracy, tłumienie agresji itd.).
Ewolucja jest procesem ciągłym. Nie od razu dawne, korzystne w innych warunkach, cechy znikają. Głęboko zakorzeniona w nas plemienność ujawnia się w tworzeniu obrazu wroga. Musi być zły, niedobry, wstrętny. Bo tak łatwiej z nim walczyć. Ale świat bardzo się zmienił. Te ewolucyjne przystosowania są nieadekwatne do obecnego środowiska i świata kulturowego. Są jak zła mapa, nie z tego miejsca. Szeroko rozumiana edukacja ekologiczna, jako element ważnej wiedzy dla współczesnego człowieka, ułatwia dostrzeżenie bliźniego w drugim człowieku i ułatwia dostrzeżenie przyczyn zagrożeń ekologicznych. Żyjemy w innym świecie niż nasi przodkowie, ba nawet rodzice, i musimy się tego świata nauczyć od nowa. Wszyscy jednocześnie, i dzieci, i dorośli i seniorzy. Dlatego edukacja poaformalna i ustawiczna jest cywilizacyjna koniecznością
Aktywny i świadomy obywatel z ekoinicjatywą  dba o dobro wspólne i nie jest mu obojętne co dzieje się w jego miejscu zamieszkania. Obywatel z ekoinicjatywą ma odwagę zareagować w sytuacji, która go razi o o której wie, ze przynosi złe skutki w długiej perspektywie dla całego społeczeństwa. . Obywatel z ekoinicjatywą potrafi zaangażować się w działania na rzecz środowiska przyrodniczego, często inicjuje takie działania.
(....)
Uczestniczyłem w niektórych działania, realizowanych w trakcie tego projektu. To jak bardzo zmienia się świat dostrzegłem w czasie uczestnictwa w innej konferencji, w Gliwicach - „Edu IT. Nowe technologie w edukacji.”  Inaczej wyobrażałem sobie Górny Śląsk i miasto znane z kopalni węgla. Na własne oczy zobaczyłem, że obecnie bogactwem Śląska wcale nie jest węgiel. Bogactwem jest kapitał ludzki i nowe technologie. Konferencja odbywała się w budynkach dawnej kopani węgla. Ale po rewitalizacji mieszczą się tu różne urzędy i instytucje edukacyjne. Między innymi Śląska Sieć Metropolitalna. Miałem okazję zobaczyć rewelacyjne, nowe technologie i uczestniczyć w ważnych dyskusjach, dotyczących przyszłości edukacji. A za oknem... kilka budynków firm, związanych z nowymi technologiami. To one dają pracę i tworzą bogactwo. Gdzieś w pobliżu jeszcze widać hałdę, pozostałość po dawnej węglowej świetności. Symbolicznie oddaje to, co się w gospodarce współczesnej dzieje: nie surowce i energia ze źródeł odnawialnych ale nowe technologie, które potrzebują zupełnie nowych surowców: kapitału ludzkiego. Nowoczesność karmi się edukacja i wiedzą. W najbliższym otoczeniu skali tych zmian na ogół nie dostrzegamy, bo zachodzą powoli. Dopiero wyjazd gdzieś dalej i zderzenie własnych wyobrażeń z rzeczywistością pozwala lepiej dostrzec skalę tych zmian, jakie zachodzą w trakcie trzeciej rewolucji technologicznej. Skutki widoczne są w naszym życiu codziennym i otaczającej nas przyrodzie. Śląsk jest już inny, inny niż ten z naszych wyobrażeń, karmionych przeszłością. Na tegorocznej Barbórce - jak wspominali miejscowi - 50% uczestników było... z Warszawy. Oni jeszcze nie dostrzegli zmian cywilizacyjnych i dokonującej się trzeciej rewolucji technologicznej. W zasadzie powinni się udać do muzeum techniki. Podobnie bywa z naszymi wyobrażeniami o edukacji, że powinna się odbywać w klasie z tablicą i kredą, a nie w formie wycieczek  do rezerwatu Babia Góra w poszukiwaniu roślin kserotermicznych, czy szukaniu aspektu wiosennego w lesie.
Prosumcja jako nowe zjawisko w gospodarce jest efektem trzeciej rewolucji technologicznej. Najszybciej ujawniła się w Internecie i energii  odnawialnej. Prosumcja to połączenie słów „produkcja” i „konsumpcja”, niegdyś te dwie aktywności były wyraźnie oddzielone, też bywamy jednocześnie producentami i konsumentami. Prosumpcja jako nowy sposób myślenia o świecie znajduje swoje odzwierciedlenie również w edukacji. Nauczeństwo (nauczanie i uczenie się) - znaczy uczyć się od siebie nawzajem, gdzie role nauczyciela i ucznia są przemieszane.
Potrzeba tylko odrobimy pokory i uświadomienie sobie, że nie wiem wszystkiego i nie znam się na wszystkim lepiej od innych. Luki w wiedzy i umiejętnościach nie wynikają tylko z braków czy dawnych zaniedbań w życiu człowieka: że nie skończył odpowiednich szkół czy miał słabe oceny. Przykładem jest Internet i kompetencje cyfrowe, ale i zmieniająca się na naszych oczach przyroda.  Nie można było nauczyć się obsługi Internetu, smartfonów itd., bo ich jeszcze kilka-kilkanaście lat temu nie było powszechnie dostępnych. Nie było w popularnych atlasach szakala, bo do niedawna jeszcze w Polsce i na Pomorzu go nie było. Świat się zmienił drastycznie i trzeba się uczyć przez całe życie a nie tylko w dzieciństwie czy młodości w systemie szkolnym, sformalizowanym. Ciągle mamy siedzieć w szkole i na kursach aż do uniwersytetu trzeciego wieku? A kiedy żyć i pracować, zakładać rodzinę i rodzic dzieci?
Duże, lecz powoli zachodzące zmiany łatwiej dostrzec z retrospektywy. I w przyspieszonym tempie. Tak jak ze starzeniem się czy wzrostem roślin. Gdy jesteśmy w środku zachodzącego procesu to zazwyczaj nie zdajemy sobie sprawy z głębokich u rewolucyjnych zmian. A przecież na naszych oczach dokonuje się przewrót kopernikański w edukacji.  Edukacja nieformalna jest procesem trwającym przez całe życie. W zasadzie było tak zawsze u hominidów (teraz wracamy do korzeni bo nie da się wydłużać już czasu spędzonego w ławach szkolnych). Uczenie się sprawia nam przyjemność. Uczyliśmy się przez udział i naśladownictwo oraz przez zabawę.  Uczestnicząc w działaniach zdobywamy doświadczanie, nową wiedzę, umiejętności…. Niejako nieświadomie. Edukacja pozafromalna i nieformalna są uzupełnieniem wiedzy zdobytej w szkole. Ich główną zaletą, zwłaszcza w świetle współczesnego rynku pracy, jest możliwość zdobycia konkretnych umiejętności praktycznych. Pozwalają one rozwijać się, wychodzić poza ustalone schematy, uczyć się przydatnych i świadomie wybranych elementów. Edukacja pozaformalna uczy kreatywności, samodzielnego myślenia i odpowiedzialności za budowanie swojego wykształcenia.
Uświadamiamy sobie powoli, że można uczyć się poza szkołą. Miejsce edukacji może być w każdym „tu i teraz”. Metody stosowane w edukacji pozaformalnej to wszelkiego rodzaju warsztaty, wykonywanie powierzonych zadań, działania praktyczne, odbywające się zgodnie z zasadą: powiedz mi, a zapomnę, pokaz mi, a zapamiętam, pozwól mi wziąć udział, a zrozumiem.

(...)

środa, 27 lipca 2016

O edukacji w szkole

Studia nauczycielskie wybrałem świadomie. To nie było "z braku laku dobry kit". W tamtych czasach (początek lat 80-tych XX wieku) miejsc na studiach było mało, więc czasem w ucieczce przed wojskiem brało się to co się udało....  Ale ja po prostu chciałem być nauczycielem. 

Studiowałem na WSP w Olsztynie i systematycznie przygotowywałem się do zawodu nauczycielskiego. Na uczelni zostałem niespodzianie i trochę niezgodnie z planami. W sumie to tez edukacja tylko z większa porcja badań naukowych. Ale kontaktu z nauczycielami i szkołami nie zatraciłem. Nie tylko różne formy współpracy, kształcenie nauczycieli, projekty szkolne czy udział w konferencjach naukowych o charakterze dydaktycznym. Obecnie bardziej absorbuje mnie problem edukacji pozaformalnej i wsparcie szkól ze strony uniwersytetów. 

Wyżej przykład z czerwcowej konferencji w Warszawie. Miałem okazję wielu rzeczy sie nauczyć, zawrzeć nowe, wartościowe znajomości. I okazję wystąpienia na dużej scenie bez barier odgradzających mówcę od publiczności. Ucząc innych uczymy się i sami...

Do edukacji można odnieść i tę sentencję:
"Dobro się opłaca. Kto przewozi innego człowieka przez rzekę, 
sam do drugiego brzegu dociera, sam coś odkrywa i przeżywa."



wtorek, 28 czerwca 2016

Kameralne koncerty letnie (2016)

W czasie 24. Koncertów Letnich Zespołu Kameralnego Pro Musica Antiqua - Muzyka Europejska w przyrodzie i zabytkach Warmii i Mazur - miałem okazję wygłosić kilka krótkich wykładów o przyrodzie regionu. Małe formy w zabytkowych wnętrzach.

„Niezwykłości przyrody regionu” 
Warmia i Mazury to malownicza i urozmaicona kraina z pojeziernym krajobrazem, mozaiką lasów, jezior, rzek, strumieni, źródeł, torfowisk oraz wplecionych w ten krajobraz wsi i małych miasteczek (cittaslow). Między polami wiją się aleje ze starymi drzewami. Liczne są głazy narzutowe. To kraina z bogatą historią oraz niezwykłym dziedzictwem przyrodniczym. Region, gdzie dobrze się żyje i można kameralne obcować z przyrodą. Delektować się dźwiękami, kolorami, zapachami i niezwykłościami przyrody. Czyste środowisko, mozaika ekosystemów i bogactwo gatunkowe grzybów, roślin i zwierząt dostępne są na wyciągnięcie ręki i przez cały rok. Dziuplaste, przydrożne drzewa, małe oczka wodne, wypełnione zapachami torfowiska i uroczyska leśne kryją wiele tajemnic i niezwykłych gatunków, których odkrywanie jest niebanalną przygodą. Dziedzictwo dawnej dzikiej przyrody sąsiaduje z krajobrazem kulturowym. Żyje tu wiele gatunków rzadkich, zagrożonych wyginięciem oraz powtórnie przywracanych przyrodzie (np. jesiotr).

Rzeźba terenu wraz z elementami kulturowymi tworzy unikalne oblicze i swoistość tych obszarów. Zachowały się jeszcze solidnie budowane wieże ciśnień, niegdyś obecne we wszystkich miasteczkach, dziś mające charakter zabytków. Przetrwały w dobrym stanie ceglane gotyckie zamki obronne w Olsztynie, Lidzbarku i Reszlu, Nidzicy, Rynie i Kętrzynie. Ocalały wspaniałe zabytki architektury sakralnej. Obecnie wykorzystywane są zgodnie ze swym pierwotnym przeznaczeniem lub przypisaną im nową rolą jednostek kultury, nauki czy usług turystycznych. Tworzą idealne tło dla muzyki, szczególnie tej kameralnej, która w ich wnętrzach brzmi najlepiej. I co ciekawe są miejscem życia lub gniazdowania wielu rzadkich gatunków zwierząt, małych i dużych.


19 czerwca - Kurzętnik




Sząbruk 3.07. 2016: Niezwykłości przyrody regionu - co żyje w źródle. 



Lidzbark Warmiński. 10.07.2016: Niezwykłości przyrody regionu - ogrody i gatunki obce.




Szczytno 14.07 Niezwykłości przyrody regionu - jak oczyścić jezioro 





Wrzesina 17.07 Niezwykłości przyrody regionu - torfowiska, bagna, moczary 





Kętrzyn 15.09 Niezwykłości przyrody regionu - leśne tulipany 





Dobre Miasto 17 .09 Niezwykłości przyrody regionu - aleje przydrożne





Więcej o koncertach letnich: http://dziedzictwo-kip.blogspot.com/p/koncerty-letnie-2016.html

sobota, 11 czerwca 2016

Grywalizacja, poster na tkaninie i qr kody


Dydaktyka może być również elementem odkrywania, badania i innowacji. Nuda wypala a odkrywanie dodaje radości. Zarówno studentowi jak i wykładowcy. Nauka i odkrywanie są dla wszystkich i od zaraz. Świat wokół nas zmienia się nieustanie i zaskakująco szybko. Nawet w dydaktyce następować musza duże zmiany.

W połowie czerwca 2016 roku kolejny raz wybieram się na Ideatorium do Gdańska. Będzie to  IV Ogólnopolska Konferencja Dydaktyki Akademickiej Ideatorium. Pojadę z posterem, relacjonującym moje eksperymentowanie z grywalizcją oraz z krótkim referatem na temat moich eksperymentów z nauką w puszce (czyli jak nauczyć czym jest nauka i metoda badawcza).

Kronika Niziołków z Drużyny Lasera (zgrywalizowana autoprezentacja)
Przedmiot autoprezentacja (prezentacje publiczne) dla studentów biologii i biotechnologii od samego początku był innowacyjny w formie i treści, odbiegając od stereotypów i rutyny akademickiej. Bywały spotkania w kawiarni (zamiast w sali ćwiczeniowej), spotkania na trawniku, poza typowym życiorysem pojawiło się e-portfolio. Wspólnie poszukujemy nowych form wzbudzania zainteresowania i efektywnego komunikowania się (nauczeństwo).

W roku akademickim 2014/15, przedmiot zrealizowany został po raz pierwszy w wersji zgrywalizowanej. Wykorzystano Facebook, blog, arkusz Excell. Na bazie zebranych doświadczeń w roku akademickim (2015/16), po uzupełnieniach, ulepszeniach wprowadzony jest jako stała oferta..

Wykłady i referaty mogą być inne, nawet na uniwersytecie. Warto w moim odczuciu poszukiwać nowym metod komunikacji, bardziej dostosowanych do publiczności i aktualnego kontekstu cywilizacyjnego. Nie chodzi tu o zarzucanie tradycyjnych form i metod ale o eksperymentowanie i wzbogacanie akademickich form komunikacji i poznawania świata. Ewidentnym i powszechnym deficytem w kształceniu od przedszkola do uniwersytetu jest przerost rywalizacji i egoizmu oraz deficyt kształcenia umiejętności pracy zespołowej.

Grywalizacja ma pomóc kształtować kompetencje pracy zespołowej. "Uczenie się jest najbardziej efektywne, kiedy sprawia radość (przyjemność)". Fabuła zawiera liczne dygresje i odwołania do literatury oraz do biologii (konstrukcja gry umożliwia włączanie się w narrację i rozwijania fabuły, a więc wykorzystania kreatywności studentów). Wykształcony biotechnolog nie samą biotechnologią żyje. Szersze horyzonty kulturalne i hobby pozwalają uniknąć szybkiego wypalenia zawodowego - jest to więc kompetencja długoterminowego funkcjonowania na rynku pracy.

Nauka w puszce od inspiracji do dydaktyki

W laboratoriach często zapominamy, że podstawowym przyrządem badawczym jest nasz mózg. Metoda naukowa poznawania świata przyczyniła się do znaczącego postępu technologicznego i rozwoju cywilizacji. Ale na czym ona polega? Co to jest nauka? Czynności, które wykonują naukowcy w czasie swojej pracy? Filozofowie od dawna się na tym zastawiają i próbują dociec istoty poznania naukowego. Na uniwersytetach uczymy metody naukowej, niezależnie od dyscypliny.

Jak pokazać czym jest nauka? Jedną z możliwości jest edukacyjna zabawa w odgadywanie tego, co jest w puszce, obserwując siebie samego w tym procesie. O jakości dydaktyki decydują także emocje, zarówno studenta jak i wykładowcy. W pracy dydaktycznej powielenie tego samego ćwiczenia przez kilka tak powoduje znużenie wykładowcy jak i zanik entuzjazmu. Na uniwersytecie remedium przez nudą i rutyną jest autentyczne uczestnictwo w nauce i pokazywanie nowych wyników badań. Dotyczy to także nowych form dydaktycznych.

Celem wprowadzenia nowej formy „nauka w puszce” było przede wszystkim zwiększenie motywacji do pracy oraz ukazanie istoty metody naukowej poprzez krótki eksperyment (2 spotkania). Drugim celem było wypracowanie uczelnianej oferty edukacji pozaformalnej (współpraca ze szkołami i uniwersytetami trzeciego wieku).

W 2014 r., w czasie konferencji edukacyjnej w CN Kopernik, uczestniczyłem w zajęciach pt. „Nauka w puszce”. Pomysł zmodyfikowałem, rozbudowując do całego procesu badawczego, łącznie z pisaniem raportu elementami dyskusji, i przećwiczyłem ze studentami zarówno na studiach licencjackich i magisterskich. Potem wykorzystałem na zajęciach z młodzieżą szkolną w trakcie Olsztyńskich Dni Nauki (wrzesień 2015).

Refleksje i spostrzeżenia pozwoliły na kolejne modyfikacje i udoskonalenia, wykorzystane w zajęciach w roku 2015/2016. Efekty mierzyłem za pomocą anonimowej ankiety (Czy zrozumiały był cel i sens tego ćwiczenia? Czy forma ćwiczenia była poważna? Czy zrozumiałam na czy polega proces naukowy w czasie realizacji tego ćwiczenia?), obserwacji w trakcie zajęć, jakości opracowanych sprawozdań.

Seminaria dyplomowe w dużych grupach, skupiających studentów z różnych katedr (zróżnicowana tematyka badawcza) sprowadzają się często do referowania tematyki prac dyplomowych oraz omawiania zagadnień egzaminacyjnych. W tle kształtowane mają być umiejętności związane z metodologią naukową oraz komunikacją (różne formy). Upraszczanie wiedzy od autentycznej nauki do dydaktyki funkcjonuje jak głuchy telefon, gdzie pierwotna informacja ulega zacieraniu, zniekształceniu, uproszczeniu. Czasem następuje mimowolne odchodzenie od nauki jako procesu do nauka jako produktu, już bez emocji odkrywania (sam kontekst uzasadnienia). Im dalej od źródła tym obraz coraz bardziej zniekształcony, uproszczony, bez dyskusji i niuansów, bez emocji poszukiwania i rozumienia sensu. Tak jak cykliczne kalkowanie wzoru.

Oba elementy: grywalizację jak i eksperymenty z puszkami postaram się wykorzystać w opracowaniu nowych propozyucji do edukacji pozaformalnej oraz współpracy z lokalną gospodarką. Odkrywanie i innowacyjność przeciwdziała nudzie i wypaleniu zawodowemu.

piątek, 13 maja 2016

Chruściki (Trichoptera) zbiorników wodnych Puszczy Białowieskiej

Sposób komunikacji w czasie konferencji systematycznie się zmienia, z coraz większym uwzględnieniem Internetu. Poza tradycyjnymi streszczeniem referatów i doniesień, drukowanymi na papierze (dla uczestników konferencji oraz potem na „pamiątkę”), pojawiają się już formy udostępniania internetowego. Streszczenia wystąpień umieszczane są w wersji elektronicznej, dzięki czemu dostęp jest znacznie większy także dla osób nie biorących udział w danej konferencji. Nowinką bardzo praktyczną jest umieszczenie przy posterze QR Kodu, linkującego do elektronicznej wersji streszczenia. Ponieważ nie wszyscy jeszcze tę praktykę stosują, zamieszczam u siebie szerszy opis streszczenia posteru (wykorzystując oczywiście QR Code). Skorzystają nie tylko uczestnicy konferencji ale i internetowi podróżnicy, poszukujący informacji o chruścikach a szczególnie chruścikach cieków Puszczy Białowieskiej.


Tytuł plakatu naukowego: Chruściki (Trichoptera) cieków Puszczy Białowieskiej 
autorzy: Stanisław Czachorowski, Lech Pietrzak
Konferencja: XXIII Ogólnopolskie Warsztaty Bentologiczne: Rzeki polihumusowe. Janów Lubelski, 19-21. 05. 2016 r.


Puszcza Białowieska to najlepiej zachowany fragment pierwotnego lasu nizinnej części Europy, w znacznej części objęta ochroną (Park Narodowy). Pierwotna puszcza to nie tylko siedliska leśne ale i mało zmienione zbiorniki wodne. Jest to znakomity punkt odniesienia do oceny antropogenicznych zmian w wodach nizinnej części Europy. Z kolei chruściki (Insecta: Trichoptera), to owady wodne, wykorzystywane w monitoringu wód jako element makrobentosu. Duża liczba gatunków, wyraźne siedliskowe zróżnicowanie i duża liczebność czynią z tych owadów dobre narzędzie w bioindykacji stanu środowiska. Na dodatek są też stosunkowo dobrze poznane.

Badania nad larwami chruścików Puszczy Białowieskiej przeprowadzone zostały w 2010 roku w kilku ciekach (strumienie i małe rzeczki) oraz zbiornikach okresowych. Wcześniej badane były jedynie imagines odławiane do światła (Mohammad et al. 1987, Czachorowski 2001, Gutowski et al. 2009). W zebranym w 2010 r. materiale wykazano dwa gatunki Trichoptera nowe dla Białowieskiego Parku Narodowego oraz 10 nowych dla Puszczy Białowieskiej. Dwa nowe gatunki są typowym elementem małych, śródleśnych rzeczek o piaszczystym dnie.

W zebranym materiale wykazano gatunki nowe dla Białowieskiego Paku Narodowego (nie wykazywane do tej pory): Beaeodes minutus (Beraeidae) oraz Potamopylax rotundipennis (Limnephilidae). Te dwa gatunki można uznać za typowe i charakterystyczne dla małych rzek terenów śródleśnych i o dnie piaszczystym. Z tereny Puszczy Białowieskiej, poza granicami parku stwierdzono kolejne gatunki, po raz pierwszy odnotowane: Cyrnus crenatuicornis (Polycentropodidae), Hydropsyche siltalai (Hydropsychidae) oraz Ylodes simulans (Leproceridae). Niepublikowane dane Mey’a, odnoszące się do imagines złowionych w czerwcu 2009 r., przynoszą kolejne gatunki nowe dla Puszczy Białowieskiej (poza graniami BPN): Agraylea sexmaculata, Orthotrichia costalis, Oxyethira flavicornis, Hydroptila cornuta (Hydroptilidae), Cyrnus crenaticornis (Polycentropodidae), Lype reducta, Psychomyia pusilla (Psychomyidae) oraz Leptocerus tineiformis (Leptoceridae). Są to głównie gatunki wód stojących krajobrazu otwartego, można więc je wiązać ze zbiornikami przekształconymi przez człowieka (stawy w Białowieży), ale zasiedlać mogą także starorzecza i spiętrzenia, utworzone przez bobry.

Powyższe dane wyraźnie wskazują na pilną potrzebę dokładniejszych badań nad siedliskowym rozmieszczeniem bezkręgowców w zbiornikach wodnych Puszczy Białowieskiej. Konieczne jest także zbadanie ewentualnego wnikania elementów nietypowych dla zbiorników wodnych puszczy pierwotnej (gatunki obce i inwazyjne oraz synantropijne). Powstawianie małych oczek ogrodowych i innych sztucznych zbiorników wodnych (stawy, glinianki, zbiorniki ppoż.) – zwiększać będzie bioróżnorodność ale trzeba zbadać ich rolę w ewentualnym wprowadzaniu gatunków nietypowych i obcych dla krajobrazu puszczańskiego (pierwotnej puszczy). Będę chciał powrócić z szerszymi badaniami do Puszczy Białowieskiej.

Biorąc pod uwagę strukturę dominacji oraz frekwencji, zauważyć można, że pod względem ilościowym w ciekach przeważają gatunki drobnozbiornikowe (Limnephilus flavicornis, Trichostegia minor), typowe dla śródleśnych wód okresowych i gatunki typowe dla małych rzek śródleśnych (Limnephilus rhombicus), rzek krajobrazu otwartego (L. lunatus) oraz rzek z brzegami zadrzewionymi (Anabolia laevis). Po względem pospolitości (frekwencja) wyróżniają się gatunki typowe dla drobnych zbiorników okresowych, śródleśnych: Anabolia brevipennis, Glyphotaelius pellucidus, Limnephilus flavicornis, gatunki małych rzeczek śródleśnych (Limnephilus rhombicus, L. lunatus) a także gatunek typowy dla śródleśnych małych cieków o charakterze okresowym – Ironoquia dubia. Do tej pory gatunek ten uważany był za semisynantropa, zasiedlającego śródleśne rowy. Jego częste występowanie na terenie Parku, wykazane także w latach 60. ubiegłego wieku (Mohhamand i In. 1986), wskazywać może, że okresowo wysychające cieki w Puszczy Białowieskiej są elementem typowym i naturalnym. Ewentualnie może wskazywać na jakieś zmiany hydrologiczne (zbytni drenaż wód lub obniżanie się poziomu wód gruntowych w ostatnich latach).

Ocena ogólnego charakteru fauny chruścików Puszczy Białowieskiej wskazuje, że jest zdominowana pod względem jakościowym (liczby gatunków) przez element rzeczy (Wns=6.21 - Wns - wskaźniki naturalności, ujęcie jakościowe), strumieniowy (Wns=5) i w nieco mniejszym stopniu element drobnozbionikowy Udział elementów typowych dla wód stojących trwałych był nieco mniejszy, mimo uwzględnienia stawów znajdujących się poza granicami parku. Pod względem ilościowym (liczebności) najliczniej reprezentowanych jest element drobnozbiornikowy i strumieniowy.

Bardzo interesująca jest liczna i częsta obecność chruścika Iroboquia dubia – gatunku do tej pory uznawanego za semisynantropijny i pojawiającego się w ekosystemach antropogenicznie odkształconych (np. w okresowych, śródleśnych rowach melioracyjnych). Sugerowałoby to jakieś zaburzenia w ciekach, być może związane ze zmiennym reżimem hydrologicznym i obniżaniem się poziomu wód gruntowych lub większą nieregularnością przepływów. Jednak gatunek ten był często spotykany w puszczy w materiale zbieranym w latach 1960-62 (Mohammad i in. 1987). Konieczne są dalsze, bardziej szczegółowe badania, które jednoznacznie rozstrzygną, czy liczna obecność tego gatunku w Puszczy Białowieskiej jest charakterystyczna i typowa dla tego typu ekosystemu, czy też rzeczywiście wskazuje na zaburzenia hydrologiczne zarówno obecnie jak i na początku lat 60 .

Zarówno wskaźniki różnorodności, indeksy biotyczne, wyliczane dla kilku grup wodnych bezkręgowców (BMWP, BMWP-PL) jak i wskaźniki naturalności świadczą o dobrej i bardzo dobrej jakości badanych cieków. Badane cieki wodne cechują się stosunkowo wysoką, porównywalną z innym ciekami nizinnymi, wartością wskaźników różnorodności biologicznej i bardzo wysoką wartością współczynnika Pielou. Niższe klasy jakości wód (na niektórych stanowiskach) – przy równocześnie wysokich wskaźnikach różnorodności, wysokich wskaźnikach naturalności oraz obecności gatunków rzadkich takich jak chruściki Oligostomis reticulata, Beraeodes minutus - wynikać mogą z charakteru tych cieków: dużej ilości detrytusu i zabagnienia.


Publikacje, związane z chruścikami Puszczy Białowieskiej

Czachorowski S., 2001. Ordo (rząd): Trichoptera – chruściki. In: J. M. Gutowski i B. Jaroszewski (ed.) Catalogue of the fauna of Białowieża Primeval Forest. Instytut Badawczy Leśnictwa, Warszawa, pp.: 247-248.

Czachorowski S., 2016. Caddisflies in the Białowieża Forest – Study Them Before They Disappear. Entomol Ornithol Herpetol 5: e118. doi:10.4172/2161-0983.1000e118

Czachorowski S., L. Pietrzak 2010. Ocena jakości środowisk cieków w Białowieskim Parku Narodowym metodami monitoringu biologicznego w oparciu o faunę bezkręgowców, 38 str. [praca w maszynopisie]

Gutowski J. M., Czachorowski S., Górski P., Wanat M., 2009. XI Invertebrates. In: Białowieża National Park - know it - understand it, protect it. Białowieski Park Narodowy, Białowieża, 161-176 pp. ISBN 978-83-87054-98-4.

Gutowski J. M., Czachorowski S., Górski P., Wanat M., 2009. XI Bezkręgowce. W:Okołów Cz., Karaś M., Bołbot A. (red.) Białowieski Park Narodowy. Poznać, zrozumieć, zachować. Wyd. Białowieski Park Narodowy, Białowieża, 161-176 str. ISBN 978-83-87954-68-7

Mohammad B., Majecki J., Tomaszewski C., 1987. The caddis flies (Trichoptera) of the primeval forest in Białowieża. Proc. 5th Intern. Symp. Trichoptera, Bournaud M., Tachet H. (eds.), Dr. W. Junk Publisher, Dodrecht, The Netherlands: 97-101.

Przykładowa rzeczka w Puszczy Białowieskiej.

Badania w Puszczy Białowieskiej nie są łatwe...

sobota, 16 kwietnia 2016

Drzemie we mnie nauczyciel... od dawna


Ukończyłem Wyższą Szkołę Pedagogiczną w Olsztynie, kierunek biologia, specjalność nauczycielska. Poszedłem na WSP bo chciałem być nauczycielem. Zostałem co prawda nauczycielem akademickim, ale nigdy związku ze szkołą i nauczycielami nie utraciłem. To nie tylko współpraca z nauczycielami, metodykami i edukatorami (edukacji pozaszkolna), nie tylko artykuły i publikacje dydaktyczne, broszury i podręczniki szkolne, nie tylko udział w różnorodnych szkoleniach i konferencjach dydaktycznych, ale i żywy kontakt ze szkołą - z uczniami. W ciągu całej mojej aktywności zawodowej realizowałem i realizuję różne małe i duże projekty ze szkołami różnego poziomu i charakteru oraz przedszkolami (głównie szeroko rozumiana edukacja przyrodnicza i ekologiczna), jeżdżę z krótkimi wykładami oraz zajęciami praktycznymi nie tylko w klasie ale i w terenie. Widzę szkolę na co dzień i rozumiem jej problemy, zarówno te edukacyjne jak i organizacyjne.

W ostatnim miesiącu odwiedzałem Gimnazjum nr 13 i nr 14 w Olsztynie, liceum w Elblągu oraz szkołę podstawową w Szczytnie. Po części z tych wizyt zostają dyplomy pamiątkowe.



Zobacz więcej zdjęć z malowania kamieni w Szczytnie